Gaspol chce ograniczyć inwestycje w Polsce

Paweł Janas
opublikowano: 2002-04-10 00:00

Gaspol zamierza wydać do 2010 r. ponad 400 mln zł (100 mln USD) na przydomowe zbiorniki gazu płynnego. Zwiększająca się szara strefa sprawia, że firma nie wyklucza możliwości wycofania się z polskiego rynku.

Rosnąca w ostatnich latach szara strefa w branży gazu płynnego (LPG) w Polsce skłania dużych zagranicznych operatorów do ograniczania skali inwestycji. Gaspol, firma z holenderskim rodowodem, największy dystrybutor gazu na rynku polskim, rozważa nawet sens dalszej obecności na rynku.

— Jeśli w tym roku nie przekonamy rządu do zdecydowanych działań na rzecz ukrócenia nielegalnego obrotu gazem płynnym, będziemy musieli zastanowić się nad skalą i formą naszej obecności w Polsce — twierdzi Sylwester Śmigiel, prezes Gaspolu.

Skądinąd wiadomo, że wiele podmiotów rozważa obecnie wycofanie się z krajowego rynku

— Sytuacja jest rzeczywiście trudna. Zmusza wiele firm do dokonywania wyborów — utrzymywania standardów jakości i bezpieczeństwa albo zarabiania. Większość wybiera pierwsze rozwiązanie, licząc na poprawę sytuacji. Jeśli to nie nastąpi, będą wycofywać się z polskiego rynku — mówi Andrzej Rybarkiewicz, dyrektor operacyjny Shell Gas Polska.

Najwięcej problemów takim firmom, jak Gaspol, Shell czy BP, przysparza rynek butli gazowych. Według szefa Gaspolu, w ciągu 10 lat firma zainwestowała w Polsce 200 mln USD w rozwój sprzedaży gazu płynnego, z tego połowę skierowała na dystrybucję butli. Udział Gaspolu w rynku utrzymuje się na poziomie 25 proc. Tymczasem rosnące zjawisko nielegalnego napełniania butli na niektórych stacjach naraża uprawnione do tego rozlewnie na coraz większe straty.

— Zamierzamy ograniczyć inwestycje w zakup nowych firmowych butli, bowiem poprzez stacje autogazu wiele z nich wędruje do szarej strefy. Nie będziemy również angażować środków w zakup lub budowę nowych rozlewni gazu — podkreśla Sylwester Śmigiel.

Kolejnym problemem jest również sama sprzedaż autogazu.

— Mamy jedynie 7-8 proc. rynku, a w najbliższych latach wskaźnik ten może się jeszcze zmniejszyć. Nie jesteśmy bowiem w stanie skutecznie rywalizować z wieloma firmami, które nie płacą podatku akcyzowego. Nie wykluczamy więc sprzedaży naszych stacji autogazu — podkreśla Sylwester Śmigiel.

Jedynym segmentem gazu płynnego, z którym prezes wiąże większe nadzieje, jest rynek przydomowych zbiorników gazowych, służących do ogrzewania domów. Firma szacuje swój udział w tym segmencie na 30-40 proc.

— Liczymy, że do 2010 r. ich liczba wzrośnie z 30 do 130 tys. sztuk. Chcemy, aby 40 proc. nowych instalacji należało do Gaspolu. Na ten cel wydamy ponad 400 mln zł (100 mln USD).

Niestety, także i tutaj zjawisko szarej strefy rośnie.

— Szacujemy, że już do około 10 proc. naszych zbiorników trafia cudzy, gorszej jakości gaz. A zbiorniki te są naszą własnością. My je jedynie wydzierżawiamy klientom — twierdzi prezes Gaspolu.