Shrek i Hannah Montana karmią krakowskie Faro. Wkrótce pomoże im Pierre Cardin. I nie tylko on.
Faro, krakowski dystrybutor tekstyliów, ma pomysł, jak zarobić duże pieniądze na EURO 2012.
— Będziemy starać się o licencję na sprzedaż ręczników, koców oraz pościeli z logo mistrzostw — mówi Stanisław Zieliński, współwłaściciel firmy, która w najnowszym naszym rankingu Gazel Biznesu zajęła 258. miejsce w Małopolsce.
Nie podaje szczegółów, ale wierzy, że uda mu się wygrać wyścig o licencję. Rywali będzie miał wielu.
— Zainteresowanie wśród polskich przedsiębiorców podpisaniem umów na wykorzystywanie symboliki UEFA EURO 2012 jest bardzo duże. Na razie nie wiadomo, ile licencje mają kosztować i ile ich będzie. Decyzja należy do koncernu Warner Bros., który został wybrany przez UEFA na przedstawiciela licencyjnego ds. EURO 2012 — mówi Tomasz Zahorski, koordynator krajowy ds. własności intelektualnej w spółce PL.2012.
Jakie szanse na licencję mają polskie firmy?
— Jak zawsze w takich przypadkach decydować będzie doświadczenie biznesowe. Jeżeli firma ma dobrą historię działalności w danym segmencie, przygotowane linie produkcyjne, a nawet może pochwalić się współpracą przy innych projektach z takimi koncernami, jak Warner Bros., to całkiem spore. Droga otwarta jest jednak dla wszystkich — uważa Tomasz Zahorski.
Z Disneyem pod rękę
Sprzedażą produktów licencyjnych Faro zajmuje się nie od wczoraj. W portfelu ma m.in. umowy z Warner Bros. i Disneyem. Dzięki nim sprzedaje m.in. pościel, koce i ręczniki z takimi postaciami, jak: Kubuś Puchatek, Myszka Miki, Hanna Montana, Scooby Doo, Garfield, Shrek, a także z Królikiem Bugsem i jego kompanami z kreskówek Looney Tunes. To dla dzieci, ale dystrybutor nie zapomina o dorosłych. Ma licencje na sprzedaż tekstyliów z marką Valentini i Marie Claire.
— Gotowe produkty licencjonowane sprowadzamy z zagranicy. Obecnie stanowią one połowę całej sprzedaży firmy, ale liczymy na zwiększenie tego udziału — mówi Krzysztof Putanowicz, drugi z właścicieli krakowskiej Gazeli.
Licencje to najszybciej rozwijający się segment działalności, dlatego Faro stawia na kolejne.
— Wkrótce na sklepowych półkach pojawią się m.in. kołdry i pościel sygnowane logo Pierre Cardin — zapowiada Krzysztof Putanowicz.
Żegnaj kryzysie
Po kiepskim początku roku popyt na tekstylia z Faro się odrodził.
— Pierwsze miesiące roku nie były udane, sprzedaż spadła. Nie był to wyłącznie skutek kryzysu, ale także powodzi i katastrofy smoleńskiej, które odciągnęły klientów od zakupów. Drugie półrocze jest wyraźnie lepsze i już mogę powiedzieć, że w całym roku przychody będą o około 20 proc. większe niż przed rokiem, kiedy sięgnęły 23,6 mln zł — zapowiada Krzysztof Putanowicz.
Krakowska Gazela sprzedaje towary sieciom handlowym i ma dwa sklepy firmowe w Krakowie. Ma też ofertę dla hotelarzy, agencji reklamowych oraz firm, chcących zamówić tekstylia z własnym logo. Produkty Faro można spotkać poza granicami Polski: na Litwie, Ukrainie, Słowacji oraz w Czechach.
Gazele Biznesu to małe i średnie firmy, które dzięki dynamicznemu rozwojowi doskonale daje sobie radę wśród nawet znacznie większych konkurentów. Może nią zostać każda firma (z wyjątkiem tych z branży finansowej). Co roku "Puls Biznesu" wraz z Coface Poland przygotowują ranking Gazel, a o miejscu w zestawieniu decyduje wyrażony w procentach przyrost obrotów osiągnięty w ciągu trzech kolejnych lat. Nabór do najnowszej, jedenastej edycji Gazel Biznesu zakończył się 30 września.