Gazowa wojna w pełni. A Nord Stream rośnie...

ABT
opublikowano: 23-06-2010, 00:00

Prezydent Białorusi kazał zakręcić kurek na Zachód, ale jeszcze wczoraj gaz do Polski docierał bez przeszkód.

Prezydent Białorusi kazał zakręcić kurek na Zachód, ale jeszcze wczoraj gaz do Polski docierał bez przeszkód.

Konflikt Moskwy z Mińskiem robi się coraz ostrzejszy. Aleksander Łukaszenko, prezydent Białorusi, kazał wstrzymać tranzyt rosyjskiego gazu na Zachód po tym, jak prezydent Rosji polecił stopniowo ograniczyć dostawy na Białoruś (od wtorku o 30 proc.),

Kraje UE mogą oberwać rykoszetem, tak jak zimą 2009 r. w czasie gazowej wojny Moskwy z Kijowem. Polska jest wyjątkowo narażona, bo przez Białoruś płynie do nas 60 proc. dostaw gazu ze Wschodu. Komisja Europejska zaapelowała do Mińska i Moskwy, by dotrzymały "zobowiązań kontraktowych". I choć Rosjanie uspokajali, że tranzyt nie ustanie, eksperci wątpią, by Gazprom był w stanie wpłynąć na decyzję BiełTransGazu.

Aleksander Łukaszenko uważa, że z tytułu opłat za tranzyt gazu Gazprom jest winien jego krajowi 260 mln USD. Zapowiada, że odkręci kurek, gdy je spłacą. Rosjanie żądają z kolei zapłaty 192 mln USD za gaz dostarczany sąsiadowi przez ostatnie pięć miesięcy.

— Pożyczyłem pieniądze od przyjaciół i w najbliższym czasie rozliczymy się za dług gazowy — zapewnił prezydent Białorusi.

Zaproponował częściową kompensatę rozliczeń, w wyniku której Gazprom miałby zapłacić "tylko" 70 mln USD.

Wczoraj do godz. 15 gaz do Polski płynął normalnie. Zapewniały o tym Gaz-System, Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo i EuRoPol Gaz, zarządzający polskim odcinkiem rurociągu jamalskiego.

— Na razie przesył gazu na Zachód odbywa się bez zakłóceń. Rosjanie zapewniają nas, że jego tranzyt na Białorusi mają pod kontrolą — mówił po południu Mirosław Dobrut, prezes EuRoPol Gazu.

Przyznał, że jeśli będzie to konieczne, może ograniczyć tranzyt do Niemiec, by chronić krajowy bilans gazowy.

— Rozważamy także zwiększenie dostaw z kierunku ukraińskiego — dodał Mirosław Dobrut.

Wielu ekspertów uważa, że konflikt Moskwa-Mińsk to polityczna demonstracja Gazpromu.

— Rosjanie chcą pokazać, że obecne drogi transportu gazu do UE nie są bezpieczne. W ten sposób wzmacniają rolę gazociągu Nord Stream — mówił Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych.

Wczoraj Steffen Ebert, rzecznik Nord Streamu, poinformował, że ułożono już jedną szóstą z 1,2 tys. km podmorskiej magistrali, która ma dostarczać rosyjski gaz do Niemiec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ABT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu