getBack będzie pączkować

opublikowano: 07-02-2013, 00:00

Spółka windykacyjna miliardera zaczyna przypominać małego Kruka. Choć liderowi nie zagrozi, trzeba będzie się z nią liczyć.

„Get back” po angielsku znaczy zarówno „oddać”, jak też „wrócić”, „zrobić ponownie”. Nazwa idealnie pasuje do spółki windykacyjnej Leszka Czarneckiego, której za miesiąc stuknie rok działalności. To już druga próba wejścia na rynek wierzytelności wrocławskiego biznesmena, który w połowie minionej dekady miał już w portfelu spółkę ściągającą długi — iCentrum, ale ją sprzedał.

Zakupy na pół miliarda

Na razie jego „get back” do windykacyjnego biznesu jest udany, a plany ambitne. getBack na koniec 2012 r. zanotował 1,5 mln zł zysku. W tym roku, jak zapowiada prezes Dawid Popławski, wynik ma być cztery-pięć razy wyższy. Zakładany skok zyskowności będzie efektem: sporych nakładów inwestycyjnych na zakup wierzytelności oraz rozbudowy firmy.

— W tym roku będziemy się starali osiągnąć około 5-procentowy udział w tym rynku. Planujemy kupić wierzytelności o nominalnej wartości około 0,5 mld zł — mówi Dawid Popławski. Dla porównania, w 2012 r. spółka przejęła portfele o nominale 70 mln zł. getBack ma trzy źródła finansowania: kapitał akcyjny, zyski oraz obligacje.

— Wiarygodność, jaką zapewnia osoba akcjonariusza, ułatwiająca dostęp do finansowania oraz menedżment z know-how w zakresie windykacji to nasza podstawowe przewagi konkurencyjne — mówi prezes Popławski.

W getBacku pracuje zespół osób, które doświadczenie zdobywały w departamencie windykacyjnym Noble Banku oraz w innych instytucjach finansowych. Teraz w spółce jest zatrudnionych 100 osób, a w ciągu dwóch lat ich liczba ma wielokrotnie wzrosnąć. getBack tworzy bowiem grupę wyspecjalizowanych firm serwisowych.

— Chcemy mieć windykację terenową, polubowną, silną kancelarię do prowadzenia postępowań egzekucyjnych oraz biuro detektywistyczne. Tworzymy fundusz sekurytyzacyjny — wylicza Dawid Popławski. getBack intensywnie rozbudowuje call center. Dzisiaj zatrudnia ono 50 osób, a docelowo miękką windykacją zajmie się 300 pracowników. Dawid Popławski zapowiada, że za dwa lata w całej grupie będzie pracować 500-700 osób.

Mały Kruk

Iza Rokicka, analityk DI BRE Banku, zwraca uwagę, że model biznesowy getBacku przypomina nieco sposób działania rynkowego lidera — Kruka, tylko w mniejszej skali. Uważa, że jeśli spółka z grupy Leszka Czarneckiego zrealizuje plany, powstanie gracz, z którym trzeba będzie się liczyć.

— Zobaczymy, po ile spółka będzie pozyskiwać dług, bo to powie nam, jaki ma apetyt na ryzyko i jakich spodziewa się rentowności. Jeśli getBack planuje zakup wierzytelności o nominale 500 mln zł, to wielkość nakładów inwestycyjnych może wynieść w przybliżeniu około 50-60 mln zł, przyjmując szacunkową cenę portfeli w tym roku w granicach 12 proc. Przy takich wydatkach będzie to gracz, którego nie można ignorować. Będzie przystępować do przetargów, ale nie największych, bo tu nakłady wynoszą co najmniej 100 mln zł. Nie jest to zatem zagrożenie dla dużych firm. Dla średnich już tak — mówi Iza Rokicka.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane