Giełda już nie wierzyła w odejście wicepremiera
Wczorajsza sesja na warszawskiej giełdzie upływała w dosyć spokojnej atmosferze. Było to zaskakujące, jeśli weźmie się pod uwagę panujące na rynku nastroje, wynikające z obaw o możliwe odejście ze stanowiska ministra finansów. Z obrazu sesji można jednak wyciągnąć wniosek, że szerokie grono inwestorów obecnych na GPW nie wierzyło w dymisję wicepremiera, a przedłużające się rozmowy koalicyjne odczytywane były jako dobry omen.
TYM SAMYM po poniedziałkowych spadkach indeksów, wtorkowy fixing przyniósł ponowne odbicie, chociaż jego skala wskazuje jedynie na kosmetyczne zmiany. Ważne jest także to, że na parkiet powrócił optymizm. Co prawda nie był on jeszcze zbyt wielki, o czym może świadczyć przewaga spadków, niemniej jednak dotyczyły one przede wszystkim spółek małych i średnich. Tym razem los oszczędził największe banki i przedsiębiorstwa.
W EFEKCIE wczorajszego odbicia, wzrosła wartość najważniejszych indeksów. Najwięcej, bo 0,6 proc. zyskał WIG-20, co może świadczyć o ponownym wzroście zainteresowania naszymi blue chipami. Na wartości stracił natomiast MIDWIG, przeceniony o 0,3 proc., co zapewne wynika z faktu braku chętnych na zakup walorów spółek nie mających tak solidnych fundamentów jak blue chipy.
CHARAKTERYSTYCZNĄ cechą wtorkowych notowań była znaczna przewaga popytu. Po zakończeniu dogrywki, inwestorzy nie zrealizowali ofert zakupu akcji na kwotę około 26 mln zł, gdy po stronie podaży pozostały oferty warte zaledwie 600 tys. zł.
NIEKWESTIONOWANYM liderem notowań były papiery Energomontażu Północ. Ich cena wzrosła maksymalnie. Spółka, która znajduje się pod protektoratem Elektrimu (blisko 32 proc. głosów na WZA), zostanie prawdopodobnie niedługo wystawiona na sprzedaż. Nic więc dziwnego, że giełdowi spekulanci grając pod ewentualne przejęcie podbijają cenę akcji, licząc na ogłoszenie wezwania na sprzedaż jej walorów.