To był dobry ruch. Tak oceniają analitycy przypieczętowaną we wtorek transakcję przejęcia przez Giełdę Papierów Wartościowych (GPW) 80,33 proc. udziałów Towarowej Giełdy Energii (TGE).
Trzy plusy
— Po pierwsze, było niedrogo. Taki wniosek można wyciągnąć z porównania wskaźników cena/zysk dla obu spółek, prowadzących zbliżoną działalność. Dla GPW wynosi on obecnie 13,5, a dla TGE — przy założeniu, że spółka podwoi zysk z pierwszego półrocza — to zaledwie 7,2 — mówi Kamil Stolarski, analityk Espirito Santo Investment Bank.
Jego zdaniem, dla inwestorów zaangażowanych w GPW, równie ważny jak dobra cena jest deklarowany przez GPW sposób finansowania transakcji wartej około 180 mln zł. Ludwik Sobolewski, prezes giełdy, zapowiedział wczoraj emisję obligacji na ten cel.
— Wielkość emisji wyniesie przynajmniej 179-180 mln zł, z pewnym plusikiem, bo nie wykluczamy, że o kilka punktów procentowych zwiększymy jeszcze zaangażowanie w TGE — powiedział szef GPW podczas środowej konferencji prasowej.
— Finansowanie przejęcia długiem to dobra wiadomość dla inwestorów, bo oznacza, że spodziewana wysoka dywidenda z GPW nie jest zagrożona. Dodatkowo inwestorzy mogą liczyć na wyższy o 15-20 proc. zysk spółki, bo mniej więcej o tyle wzrośnie on z tytułu zysków wypracowywanych przez TGE — podkreśla Kamil Stolarski. Trzeci powód, żeby pochwalić transakcję, to — zdaniem analityka — korzyści strategiczne, na jakie może liczyć GPW.
— Dzięki przejęciu TGE giełda utrzyma monopol na organizowanie obrotu, co wydaje się istotne. Ponadto zdywersyfikuje działalność, nie wchodząc przy tym na zupełnie nieznany grunt. Zdobyła już nieco doświadczeńprzy okazji prowadzenia POEE (internetowej platformy obrotu przejętej w ubiegłym roku od PGE) — zwraca uwagę Kamil Stolarski.
Jedna to w sam raz
Giełdowy monopol zamiast wojny dwóch giełd, na którą zanosiło się po przejęciu POEE przez GPW, chwalą też — co do zasady — uczestnicy giełdowego rynku energii. Byle tylko giełda nie wykorzystała go przeciwko nim.
— W większości krajów działa jednak lokalna lub wręcz regionalna giełda energii. Siła rynku to warunek jego płynności, a właśnie ona jest najbardziej potrzebna TGE — mówi Janusz Moroz, członek zarządu RWE Polska odpowiedzialny za sprawy handlowe.
Dla firm energetycznych kluczowe jest jednak, żeby GPW nie nadużywała silnej pozycji wobec uczestników rynku, bo to — zamiast wzmocnić — mogłoby zabić ożywiony od niedawna obrót energią na giełdzie.
— Z naszego punktu widzenia jest obojętne, kto jest właścicielem TGE. Ważne, żeby rynek był płynny, a prowizje — rozsądne. Istotne są również działania giełdy zachęcające firmy do udziału w obrocie — mówi Janusz Moroz.
Zdaniem wiceszefa polskiego RWE, rozwojowi handlu giełdowego sprzyjałaby też współpraca TGE z zagranicznymi giełdami energii — najlepiej przy wsparciu operatora sieci przesyłowej odpowiedzialnego za rozbudowę połączeń transgranicznych.
PSE Operator jest taką współpracą potencjalnie zainteresowany, ale — skoro GPW nie zaproponowała mu wspólnego udziału w transakcji — nie zamierza wychodzić z inicjatywą. — Jeśli giełda zwróci się do nas w tej sprawie, przemyślimy możliwości współpracy — mówi Henryk Majchrzak, prezes PSE Operator.