Giełdowych maruderów lepiej szybko się pozbyć

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2014-02-17 07:50

Jeśli chcemy zarobić na najmocniej przecenionych spółkach, to ich akcji nie warto trzymać zbyt długo.

Pakiet akcji dziesięciu najgorszych w danym roku spółek z rynku głównego Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) to raczej dobra inwestycja na styczeń roku następnego — wynika z naszej analizy. W ostatnich latach taka prosta strategia (założyliśmy, że waga każdej akcji w portfelu jest równa) tylko w styczniu 2011 r. przyniosłaby stratę. Wyniosłaby ona 7,1 proc., wobec 0,7-procentowego spadku WIG.

W latach 2012-2014 stopa zwrotu z pakietu 10 najgorszych spółek (w 2014 r. dziewięciu, ze względu na styczniowe anulowanie akcji banku Nova KBM) była jednak zawsze dodatnia, mimo że WIG w styczniu tego i poprzedniego roku spadł poniżej poziomu, na jakim zakończył lata poprzednie. W 2012 r. WIG wzrósł w styczniu o 8,9 proc., a portfel giełdowych maruderów aż o 45,8 proc.

Styczniowa eksplozja nadziei nie trwa jednak zbyt długo, bo stopy zwrotu z walorów przecenionych firm w całym kolejnym roku były ujemne — w 2012 i 2013 r. straty były symboliczne. W 2011 r. było znacznie gorzej (-34 proc.), choć wtedy osunął się też cały rynek — wartość WIG obniżyła się o ponad 20 proc. Jednoznacznych prawidłowości trudno się natomiast doszukać, jeśli sprawdzić notowania spółek-liderów w poszczególnych latach.

Pakiet kupionych w równych proporcjach dziesięciu najlepszych spółek pod względem stopy zwrotu w poprzednim roku raz wypadał lepiej, raz gorzej niż WIG — i to niezależnie, czy brać pod uwagę styczeń, czy cały rok.

Na ten brak wyraźnej tendencji wpływa zapewne struktura giełdowej czołówki. Z reguły są w niej zarówno firmy silne fundamentalnie, jak i takie, których akcje kosztują wyraźnie poniżej 1 zł, co często jest odzwierciedleniem problemów biznesowych i/lub spekulacyjnego charakteru akcji.