Lider LPR, wiceprzewodniczący komisji śledczej ds. PKN Orlen Roman Giertych oświadczył w środę na konferencji prasowej, że podczas spotkania z biznesmenem Janem Kulczykiem w Częstochowie, 6 września, nie szantażował go i nie próbował w żaden sposób na niego naciskać.
Jak podkreślił, twierdzenie, że to była próba wpływania na świadka "jest absurdem, bo na początku września Kulczyk nie był
świadkiem, nie był wezwany na świadka, nie było zgłoszonego wniosku o wezwane na świadka, a przede wszystkim nie była znana informacja o spotkaniu Ałganow-Kulczyk".
Giertych zapewnił, że gdyby dziś Kulczyk chciał z nim rozmawiać, to na pewno odwróciłby się na pięcie. "Dwa tygodnie temu, do mojego sekretariatu dzwoniła osoba od pana Kulczyka i prosiła o ponowne spotkanie - odmówiłem, dlatego, że dwa tygodnie temu już sprawa wybuchła" - dodał.