Zapowiedzi najzimniejszego od kilku dziesięcioleci lata się nie sprawdziły. Są upały i zakaz ruchu ciężarówek. Przewoźnicy tracą dochody i szykują protest.
Na podstawie rozporządzenia ministra infrastruktury z 16 września 2003 r. w sprawie okresowych ograniczeń oraz zakazu ruchu niektórych rodzajów pojazdów na drogach, w poniedziałek 10 lipca Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ogłosiła, że zakaz ruchu po drogach pojazdów i zespołów pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 12 t obowiązuje na obszarze całego kraju. Polskie prawo na tle przepisów innych państw jest bardzo restrykcyjne. — Tak zwany zakaz temperaturowy stosuje się m.in. na Białorusi, ale niecałkowity jak w Polsce, lecz jedynie ograniczenia tonażowe. W Danii zakaz dotyczy tylko pojazdów ponadnormatywnych, czyli poruszających się za specjalnymi zezwoleniami — za ciężkich, za długich albo za wysokich — mówi Anna Wrona, rzecznik Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce. Polski całkowity zakaz sprawia, że międzynarodowi przewoźnicy omijają nasz kraj, który staje się czarną dziurą na transportowej mapie Europy.
Pieniądze i nie tylko
— Straty polskiego transportu sięgają już tysięcy złotych dla każdego przewoźnika. Nie możemy normalnie pracować, a z obciążeń finansowych nikt nas nie zwolnił, podatki płacić musimy. Za opóźnienia w wykonywaniu umów grożą nam kary umowne, a teraz, w drugim tygodniu obowiązywania zakazów — już zerwanie kontraktów. Cała potężna gałąź gospodarki stoi. Ja się dziwię, że rząd toleruje taką sytuację. Polska traci też na omijaniu nas przez ruch tranzytowy, który może od nas odejść już na stałe. Jak można budować drogi, a potem zakazać jazdy po nich? — pyta Jan Buczek, sekretarz generalny Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.
Będzie protest
Ogólnopolski Związek Pracodawców Transportu Drogowego wystosował do ministra transportu i budownictwa list, zapowiadający akcje protestacyjne zaplanowane na weekend 15 i 16 lipca.
„Brak możliwości świadczenia usług transportowych naraża nasze przedsiębiorstwa w każdym dniu utrzymywania zakazu na ogromne straty finansowe i jeśli do 13 lipca 2006 r. rząd nie uchyli zakazu bądź nie przedstawi konkretnych rozwiązań rekompensujących ponoszone przez nas straty, związek przystąpi do akcji protestacyjnej, polegającej na blokadzie dróg dojazdowych do miejscowości nadmorskich oraz na Warmii i Mazurach” — pisze w liście do ministra Bolesław Milewski, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego.