Gospodarka Ukrainy odrobi straty po 'pomarańczowej rewolucji' - eksperci

Arkadiusz Prusinowski
opublikowano: 2004-12-14 13:25

Ukraińska "pomarańczowa rewolucja" miała w krótkoterminowej perspektywie negatywne skutki dla gospodarki kraju, jednak na dłuższy dystans straty te powinny zostać szybko i z nawiązką zrekompensowane - twierdzą kijowscy eksperci.

Większość z nich zastrzega jednak w rozmowach z PAP, że stanie się tak, jeśli na prezydenta zostanie wybrany Wiktor Juszczenko.

"Protesty opozycji trwały 17 dni i przez ten czas widoczny był spadek aktywności gospodarczej, szczególnie w Kijowie i na zachodzie Ukrainy, gdzie akcje protestacyjne miały największy zasięg" - powiedział we wtorek w rozmowie z PAP Hlib Wyszliński, ekspert zajmującej się badaniami rynkowymi firmy GFK-USM Ukraina.

Według niego, Ukraina przeżyła krótkotrwały kryzys finansowy, kiedy ludzie rzucili się, aby wycofywać z banków ukraińskie hrywny i wymieniać je na dolary. Jednak dzięki szybkim działaniom Narodowego Banku Ukrainy (NBU) nie doszło do paraliżu systemu bankowego i sytuacja jest już ustabilizowana.

NBU zalecił 30 listopada bankom wprowadzenie m.in. dobowego ograniczenia wypłat pieniędzy z bankomatów przez osoby fizyczne do 1500 hrywien (około 280 dolarów); ograniczenia te w większości banków przestały obowiązywać od poniedziałku.

Według eksperta Centrum im. Razumkowa Wołodymyra Sidenki, na Ukrainie nie ma podstaw do destabilizacji gospodarczej.

"Wszystko zależy od rozwoju sytuacji politycznej. Jeśli powtórka drugiej tury wyborów prezydenckich 26 grudnia odbędzie się zgodnie z prawem i przewidywaniami, to można będzie powiedzieć, że +pomarańczowa rewolucja+ przyniosła korzyści" gospodarcze - powiedział Sidenko w rozmowie z PAP.

Wyszliński twierdzi, że jeśli Juszczenko wygra z premierem Wiktorem Janukowyczem w powtórce drugiej tury wyborów, to można oczekiwać poważnego wzrostu inwestycji zagranicznych.

"Mamy informacje o wielu projektach (inwestycyjnych), które są już gotowe i czekają" na realizację - dodał ekspert.

Nie chciał powiedzieć, o jakie inwestycje chodzi.

"Ukraińska gospodarka rozwija się przede wszystkim dzięki zasobom wewnętrznym i kapitałowi, który w połowie lat 90. został umieszczony w +rajach podatkowych+, a teraz wraca (do kraju). Wraz ze zwycięstwem Juszczenki powinny napłynąć prawdziwe inwestycje zagraniczne" - powiedział Wyszliński.

Przewiduje on, że dojście do władzy prozachodniej opozycji nie spowoduje ucieczki rosyjskiego kapitału.

"Rosyjski kapitał pozostanie, ponieważ na Ukrainie są (duże) możliwości inwestycyjne, ceny są niskie i jest tania siła robocza" - powiedział Wyszliński.

Rząd Ukrainy prognozuje, że tegoroczny wzrost gospodarczy będzie rekordowy i wyniesie około 12 procent; po 11 miesiącach br. wynosił on 12,4 proc. Prognozy rządowe na przyszły rok przewidują 6,5-procentowy wzrost, choć według p.o. premiera Mykoły Azarowa jest to prognoza bardzo ostrożna. Wcześniej zapowiadano wzrost aż o 8,6 proc.

Siłą napędową ukraińskiego wzrostu gospodarczego jest eksport - stanowi on 60 proc. PKB. Obroty handlowe z zagranicą mają być w tym roku - według wyliczeń rządu - również rekordowe. Według danych za okres od stycznia do października, eksport wzrósł o 43,3 proc, a import o 28 proc. Jedna trzecia eksportu trafia do państw Unii Europejskiej, około 20 proc. do Rosji.