Na atmosferę w jakiej przyjdzie nam rozpocząć nowy tydzień wpływ będzie mieć piątkowe zakończenie handlu w USA. Tam, co prawda indeksy finiszowały w neutralnych rejonach jednak uwzględniając, że mamy koniec półrocza nie jest to wynik rewelacyjny.
Z uwagi na rekordowo niski poziom obrotów, piątkowa sesja na GPW nie miała praktycznie żadnego znaczenia. Blisko 1,5 otwarcie szybko zostało zniwelowane przez stronę podażową. W dalszej części sesji panował kompletny marazm, a krajowe indeksy powielały ruchy zagranicznych giełd.
Sugerowałbym poniedziałkowe rozpoczęcie handlu nad Wisłą w neutralnej strefie. Ponieważ zachodnie parkiety mają szansę na wyciąganie indeksów na koniec miesiąca, kwartału i półrocza przez zarządzających funduszami ich wpływ może poprawić atmosferę i u nas.
Wiele jednak sygnałów wskazuje na to, że trwająca od czterech miesięcy dobra passa powoli dobiega końca i przyszedł czas na krok w tył. Z technicznego punktu obawy o zjazd indeksów w niższe rejony budzi przełamanie linii trendu. Z uwagi na dużą zmienność nastrojów jaka panuje ostatnio na rynkach finansowych każdy ruch jest możliwy, a przewidywania w którą stronę pójdą indeksy przypomina raczej wróżenie z fusów. Najbliższe wsparcie dla WIG20 znajduje się na 1800 punktach, zaś poziom oporu na ok. 1920 punktach.
Wpływ na dalszy przebieg sesji będą mieć publikowane przed południem raporty gospodarcze. Do ważniejszych z nich, o godzinie 11 możemy zaliczyć czerwcowe indeksy nastroju biznesu, konsumentów i nastroje w gospodarce dla strefy euro. Prognozy mówią o niewielkich poprawach wskaźników wobec poprzedniego miesiąca. Końcówka sesji i tak zależeć będzie od nastrojów w jakich grę rozpoczną Amerykanie.