GPW leczy rany po porannym spadku

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 2008-02-06 10:39

Spadki w Azji bardziej podziałały na wyobraźnię warszawskich inwestorów niż symptomy uspokojenia nastrojów na głównych rynkach Europy.

Podaż mocno tupnęła na otwarciu notowań na GPW i mniej odporni psychicznie inwestorzy odpadli z gry, wyrzucając za burtę gorące akcje. Wig20 utworzył malowniczą lukę o szerokości 50 pkt. i zaraz naruszył linię 2900 pkt. W apogeum wyprzedaży indeks osiągnął poziom 2867 pkt., a więc zszedł poniżej minimum z ubiegłego tygodnia.

Rozwój bardzo przykrego dla byków scenariusza zastał powstrzymany dzięki atakowi popytu w Paryżu i we Frankfurcie, gdzie po niższym otwarciu indeksy zaraz ruszyły ostro w górę. Naśladowały w taki sposób ruchy amerykańskich kontraktów, które szybko zyskiwały na wartości i zapowiadają teraz wzrost indeksu DJI o ok. 50 pkt. Londyn miał nieco mniej wigoru, szczególnie po informacji, że optymizm brytyjskich konsumentów spadł do najniższego poziomu od 4 lat, a ceny domów zniżkowały trzeci miesiąc z rzędu.

Ożywienie za granicą przełożyło się na odbicie indeksów GPW od porannym minimów – w przypadku Wig20 odbicie wyniosło niemal 40 pkt. Mimo to indeks traci nadal ok. 2 proc. Niemal wszystkie blue chipy są pod kreską. Sektor paliwowo-gazowy razem z TPSA stanowi najmniej tracącą elitę. W tej grupie jest też Bioton, który broni poziomu 1 zł. za akcję  Reszta największych spółek jest słabsza od indeksu, a najboleśniej upadła Agora, która nadal ponosi konsekwencje informacji o spadku sprzedaży Gazety Wyborczej. Indeksy średniaków i maluchów mają się dzisiaj równie kiepsko jak Wig20 i tracą nieco ponad 2 proc.

Mimo odbicia po porannej wyprzedaży Wig20 boryka się z poziomem 2990 pkt. Wygląda na to, że dopiero ewentualna kontynuacja zwyżek w Europie mogłaby zmobilizować popyt to ataku na ten poziom. Utrzymanie indeksu w tym rejonie jest kluczowe dla byków, gdyż po zejściu niżej droga do powtórnego testowania dołka z 22 stycznia stanęłaby otworem. Aktywność inwestorów jest przyzwoita- obroty przekroczyły już 300 mln. zł.

Po tak dużych spadkach będzie na pewno nerwowo. Nowa porcja danych z USA napłynie tradycyjnie o 14.30, tym razem w postaci informacji o wydajności pracy i jednostkowych kosztach pracy. Dopiero po zakończeniu sesji w Nowym Jorku wyniki ogłosi informatyczny gigant Cisco, będą więc miały one wpływ dopiero na jutrzejsze notowania.

Włodziemierz Uniszewski