Początek czwartkowej sesji na warszawskiej giełdzie sugerował, że krajowy rynek wyjdzie wreszcie z marazmu, w którym tkwił od dłuższego czasu. Potwierdziło się to tylko częściowo. Choć zakończyła się ona wyraźnym wzrostem zarówno obrotów jak i indeksów, przez większą część notowań widać było stosowanie przez fundusze taktyki hamowania spadków przy złych sygnałach z zagranicy.
Warszawska giełda rozpoczęła czwartkowe notowania od wyraźnego wzrostu indeksów. Sprzyjały temu sygnały z rynków europejskich, na których po początkowych spadkach zdecydowanie ożywiła się strona popytowa. Niestety, okazało się, że wyczerpała ona swój potencjał niemal dokładnie w momencie rozpoczęcia notowań w Warszawie. Indeksy giełd europejskich ruszyły w dół, w ślad za nimi podążyły indeksy GPW. Po dwóch godzinach notowań warszawska giełda osiągnęła najniższy w ciągu dnia poziom. Niemal do końca notowań na rynku niewiele się działo. Inwestorzy ignorowali sygnały z rynków europejskich, na których panowała huśtawka nastrojów. Rozpoczęcie sesji w USA wzrostami dzięki dobrym danym z rynku pracy ożywiło popyt na GPW. Indeksy warszawskiego rynku wspięły się przez ostatnie kilkadziesiąt minut powyżej poziomu z pierwszych minut notowań, osiągając dzienne maksimum.
Największy wpływ na czwartkowe notowania na warszawskim parkiecie miał ożywiony handel papierami TP SA i Pekao. Kurs akcji pierwszej ze spółek wzrósł najmocniej wśród blue chipów. Inwestorów ucieszyła zapewne wiadomość, że Bank Gospodarstwa Krajowego, który otrzymał we wtorek akcje TP SA, zdecydował się ich nie sprzedawać do końca tego roku.
Podobnie jak w środę papiery Pekao niemal od początku sesji umiarkowanie drożały przy największym udziale w obrotach rynku. Wyraźnie wzrósł wolumen wymienionych akcji banku.
W początkowej i końcowej fazie notowań wyraźnie rósł popyt na akcje KGHM. W środę przedstawiciel spółki zapowiedział podniesienie przez jej zarząd prognozy tegorocznego zysku, który ma podobno przekraczać 100 mln zł. Trudno raczej jednak udowodnić, że to właśnie ta zapowiedź stała za wzrostem kursu akcji koncernu.
Od początku sesji popytem cieszyły się akcje Agory. Jak dowiedział się ‘Puls Biznesu, spółka ma do końca tygodnia czas na negocjacje w sprawie przejęcia Europlakatu. Gdyby to się powiodło, uwzględniając niedawne przejęcie poznańskiego AMS wydawca ‘Gazety Wyborczej’ osiągnąłby bardzo silną pozycję na krajowym rynku reklamy zewnętrznej.
Wśród banków dobrze zakończyły się notowania BPHPBK. Jego akcje odrobiły dużą część strat ze środowej sesji, którą zakończyły największym wśród blue chipów spadkiem kursu.
Nie mają powodów do radości akcjonariusze BRE Banku. Papiery spółki umiarkowanie staniały mimo poprawy nastrojów rynku w ostatniej fazie notowań. Na pogorszenie wyceny udziałów banku wpływ może mieć pojawienie się pogłosek o możliwości sprzedaży spółki przez niemiecki Commerzbank. Taką możliwość wykluczył jednak wiceprezes polskiego banku.
MD