Najprawdopodobniej strach przed rocznicą 11 września sprawił, że inwestorzy pod koniec sesji zaczęli zamykać pozycje nie chcąc zostać z portfelami wypchanymi akcjami na weekend. Wartość WIG20 na zamknięciu osiągnęła 1785,15 pkt, czyli 9 pkt mniej niż wyniósł dzisiejszy szczyt.
Niemniej jednak i tak posiadacze akcji mogą być zadowoleni z przebiegu piątkowych notowań. Główny indeks giełdy zanotował 0,67-proc. skok, który został potwierdzony wysokimi obrotami. Jeśli przez weekend nie dojdzie do zamachów w USA, można się spodziewać że początek przyszłego tygodnia przyniesie test poziomu 1800 pkt.
Zagraniczni spekulanci coraz śmielej poczynają sobie na warszawskiej giełdzie. O ich obecności najlepiej świadczą wysokie obroty i popyt skupiony na największych spółkach GPW. Indeksy od samego rana notowały stabilny wzrost. Nie było szarpania rynkiem, paliwem aprecjacji był systematyczny napływ świeżego kapitału.
Około 400-mln obroty i skupienie popytu na akcjach największych emitentów to zachowanie charakterystyczne dla zachodnich spekulantów. Największym wzięciem cieszyła się Telekomunikacja Polska. Handel akcjami telekomu wyniósł około 80 mln zł. Drugim pod tym względem jest PKN Orlen, któremu niewiele ustąpiło Pekao.
Najmocniej z gigantów zdrożał KGHM, tu jednak handel jest o ponad połowę niższy. Do podciągnięcia rynku idealnie nadały się też Stalexport z Prokomem. Jak zwykle podczas dni gdy na GPW napływają kapitały zza granicy w cieniu stały mniejsze komponenty WIG20. Nie było chętnych do kupna akcji Kęt, Orbisu i Softbanku. AS
