GPW schodzi coraz niżej przed spadkowym otwarciem w USA

Włodzimierz Uniszewski
04-06-2008, 15:19

W obliczu coraz głębszych spadków w Europie strona popytowa oddała na GPW całą wywalczoną wczoraj zdobycz punktową, w Wig20 znalazł się pod wczorajszym sesyjnym minimum.

Popołudniową falę podaży wywołał gorszy od oczekiwań wskaźnik planowanych zwolnień podany o 13.30 przez agencję Challenger. Wyniósł on 104,tys., najwięcej od grudnia 2000 roku i wzrósł w skali roku o 36 proc. Wywołało to obawy przed piątkową publikacją pilnie śledzonego miesięcznego wskaźnika zatrudnienia w amerykańskim sektorze pozarolniczym.

Gorsze od oczekiwań dane zepchnęły indeks Dax na sesyjne minimum, co sprowokowało podaż w Warszawie. Obroty pozostały jednak równie niemrawe jak wczoraj i w poniedziałek, więc nie można powiedzieć, że siła podaży wzrosła. Na szczęście dla chwiejnych obecnie rynków nie pojawiły się nowe plotki dotyczące rzekomo trudnej sytuacji Lehman Brothers. Spekulowano jedynie, że bank poszuka źródeł finansowania za granicą.

Po godz. 14 napłynęła nowa porcja danych i tym razem nieprzyjemnej niespodzianki nie było. Raport agencji ADP okazał się nawet zaskakująco pozytywny, szczególnie w kontekście wcześniejszej publikacji Challengera. Liczba zatrudnionych w sektorze prywatnym wzrosła  w maju o 40 tys. zamiast spaść o 30 tys. Był to największy wzrost od stycznia. Wzrost zatrudnienia w sektorze prywatnym jest szczególnie ważne, gdyż w ostatnich miesiącach nowych miejsc pracy przybywało głównie w sektorze rządowym. Także dane o wydajności i kosztach pracy okazały się niezłe, choć wzrost kosztów nieco rozczarował, co jest istotne w kontekście obaw przed ożywieniem inflacji płacowej, podcinającej zyski firm.

Te lekko pozytywne dane sprowokowały niewielkie odbicie na rynkach akcji, ale do przełomu w nastrojach nie doszło. Amerykańskie kontakty nadal sugerują niewielki spadek na początku notowań, a Dax wciąż przebywa w pobliżu poziomu 6900 pkt. Można jedynie powiedzieć, że podane do wiadomości wskaźniki były na tyle pożyteczne, że nie sprowokowały nowej fali podaży. Nie miały też wpływu na kurs dolara i ceny surowców – ropa nadal waha się w okolicach 124 USD.

Po dwóch solidnych spadkach w USA trzeci może nie przyjść tak łatwo, ale na razie nie można go wykluczyć. Spółki surowcowe tanieją, a przed publikacją wyników banków inwestycyjnych nikt nie chce kupować akcji spółek finansowych. Pat ze wskazaniem na spadek trwa.  Wig20 przebywa w pobliżu dziennego dna, a obroty przekroczyły właśnie 600 mln. zł.  niemal wszystkie blue chipy są pod kreską, a najwięcej – 4 proc. traci aktywny ostatnio Bioton. Kiepsko wygląda TVN, a z gigantów najsłabsze jest PKO BP. Wynik sesji za oceanem nie jest oczywiście przesądzony, tym bardziej że o godz. 16 będzie jeszcze opublikowany wskaźnik ISM dla sfery usług. Rynkowi brakuje jednak liderów, a kapitał woli nie zmieniać sektorów i opuszczając spółki surowcowe oraz finansowe w dużej mierze odpływa poza rynek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / GPW schodzi coraz niżej przed spadkowym otwarciem w USA