GPW wkroczy w nowy kwartał niepewnym krokiem

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 2008-04-01 09:09

Ostatnia sesja kwartału za Atlantykiem miała całkiem podobny przebieg do sesji warszawskiej. Indeksy po kiepskim początku szybko otrząsnęły się i wędrowały w górę na niewielkim obrocie. W końcówce, podobnie jak w Warszawie, popyt próbował doprowadzić do zakończenia notowań na nowym maksimum, ale dosłownie w ostatnich minutach kontra podaży uniemożliwiła ten manewr. Upiększanie indeksów na koniec kwartału jest jednak znacznie trudniejsze na tak dużym rynku.

Najgorszy od 2002 r., drugi spadkowy z rzędu kwartał dobiegł wreszcie końca. Straty w ostatnim kwartale ub. roku były jeszcze umiarkowane. Tym razem jednak los obszedł się z rynkiem bardzo źle – S&P500 stracił niemal 10 proc., a Nasdaq- 14 proc. Czy to wystarczy? Z pewnością wielu inwestorów sądzi, że prawdopodobieństwo trzeciego spadkowego kwartału z rzędu jest bardzo nikłe. Tak długie spadkowe ciągi były niezwykle rzadkie w historii Wall Street – najdłuższy trwał 9 miesięcy. Takie kalkulacje będą z pewnością kusić do kupna, ale wielką niewiadomą jest coraz bliższy sezon raportowania wyników przez spółki, więc zakupy mogą być na razie bardzo selektywne. Popyt jest wciąż nieśmiały w obliczu licznych  zagrożeń, ale niedźwiedzie także boją się przycisnąć mając przeciwko sobie Fed i sytuację techniczną. Niedawnemu wzrostowi po teście styczniowego dołka towarzyszył spory podskok obrotów, które szybko przygasły, gdy kilka dni temu zaczęła się korekta. Piątkowy spadek był bardziej związany z cofnięciem się popytu (część inwestorów ni lubi ostatnio zostawać z akcjami na weekend) niż presją podaży. Wskaźniki nastroju nadal wskazują na znaczny pesymizm, co generalnie sprzyja bykom.

Wczoraj w windowaniu rynku pomógł przede wszystkim lepszy odczyt wskaźnika koniunktury w regionie Chicago. Obudziło to nadzieje, że dzisiejszy wskaźnik ISM sektora przemysłowego może pozytywnie zaskoczyć. Dobrze przyjęto także decyzję zarządu Citigroup. by rozdzielić działy bankowości detalicznej i kart kredytowych. Po sesji Lehman Bros. zapowiedział wzmocnienie kapitału poprzez wartą 3 mld. USD emisję akcji uprzywilejowanych dających sutą dywidendę. Działania restrukturyzacyjne w instytucjach finansowych są obecnie bardzo dobrze widziane jako oznaka aktywnej postawy wobec problemów wywołanych przez kryzys kredytowy.

Rynki w Azji, po kiepskim starcie tygodnia, miały nieco  lepszą passę. Nikkei zyskał, mimo że indeks Tankan wypadł fatalnie – najgorzej od 4 lat. Znowu jednak sporo straciła giełda w Szanghaju. Umocnił się dolar, wywierając presję na ceny metali. Rano w Niemczech zaskoczył  znaczny spadek wskaźnika sprzedaży detalicznej. Indeks Dax zacznie dzień ze stratą rzędu 0,5 proc.

Amerykańskie kontrakty indeksowe zachowują się słabo i w przypadku indeksu DJI sugerują otwarcie niższe o 50 pkt., czyli wymazanie całej wczorajszej zwyżki. Sesja na GPW w tej sytuacji zacznie się nieco pod kreską. Wig20 zdołał się wczoraj ponownie zamknąć nad średnią z 45 sesji – popytowi cały czas udaje się bronić tego najbliższego wsparcia. Kolejne przebiega na poziomie średniej z 15 sesji, na 2900 pkt. Przebicie oporu na linii 3000 pkt. może się dzisiaj okazać trudne. Gdyby się jednak udało, wzrost do poziomu 3150 pkt. stanie się realny.

Jest co odrabiać na GPW. W ujęciu rocznym indeks MSCI Emerging Markets jest nadal na plusie, podczas gdy Wig20 i Wig są ponad 10 proc. pod kreską. Szkoda że puchnące deficyty obrotów bieżących większości państw naszego regionu zniechęcają poważniejszy kapitał, gdyż inwestorzy boją się, że rosnąca nierównowaga makroekonomiczna może w końcu doprowadzić do kryzysu.