Wyniki Millennium, tradycyjnie inaugurujące sezon raportów kwartalnych,
zaskoczyły nawet optymistycznych analityków i dały sygnał do zakupów w całym
sektorze. Inwestorzy odebrali rezultaty jako zapowiedź dobrych danych
kwartalnych dla całej branży. Wcale tak jednak być nie musi. Po pierwsze,
Millennium należy teraz do najbardziej agresywnych graczy na rynku. Po drugie,
skoro ma tak wysoki udział w sprzedaży kredytów hipotecznych, ktoś inny musi
tracić rynek. WIG Banki zbliżył się jednak do historycznego rekordu, a indeks
blue chipów pchał w górę PKO BP, jego największy składnik. Bank jeszcze nigdy
nie był tak drogi. Widać, że rynek nie przestraszył się wizją utworzenia
krajowego giganta finansowego, choć płynna integracja z PZU wydaje się mało
prawdopodobna.
Równie mało prawdopodobne wydaje się łączenie Orlenu z MOL, o czym
spekulowały media. Oczywiście, kusi wizja płockiej firmy jako "białego rycerza"
na polu walki MOL z austriackim OMV . Ale przy obecnych cenach rynkowych, udział
polskiego skarbu państwa w takim tworze spadłby poniżej 10 proc. Idea
bezpieczeństwa energetycznego taki ruch raczej wyklucza. Orlen jednak zyskiwał.
Być może dzięki najdroższej od 11 miesięcy ropie. Co ciekawe, cena baryłki nie
wpływa praktycznie na wyniki spółki z Płocka. Przeciwnie jest w Lotosie (ma
złoża surowca), ale ten koncern akurat wczoraj był znacznie słabszy. Chiński
popyt wsparł natomiast kurs miedzi, z którym powiązana jest wycena KGHM. Gigant
z Lubina zerka nie tylko na ceny metalu, ale i na PAK. W tym tygodniu zapadnie
decyzja, czy złoży ofertę kupna zespołu elektrowni.
Końcówka notowań to już mała euforia na GPW, napędzana dobrymi wieściami z
Wall Street. Tam, podobnie jak w Polsce, inwestorzy żyją wynikami i fuzjami.
Tylko, że u nas pole do spekulacji jest dużo wyższe. Na kolejne ważne raporty
kwartalne (TP, BRE) musimy czekać aż tydzień.