S&P500 i DJI w najwyższym punkcie dnia znalazły
się całkiem blisko swoich średnich z 200 sesji, ale ich pokonanie przekroczyło
wczorajsze możliwości rynku, mimo że bykom pomagała taniejąca ropa. Ewentualny
szturm na te poziomy odłożono, a realizacja sporych dziennych zysków zepchnęła
notowania dość mocno w dół – Nasdaq niemal wrócił do punktu
wyjścia.
Inflacja w kwietniu okazała się co prawda niższa od
prognozowanej, ale mimo to ceny żywności miały największą miesięczną dynamikę od
18 lat. Wczorajsza publikacja nie zmniejszyła bynajmniej obaw przed coraz
szybszym wzrostem cen w najbliższych miesiącach. Właśnie inflacja zaczyna
zajmować powoli miejsce kryzysu kredytowego jako główny przedmiot troski.
Kontrakty terminowe na stopę Fed Funds dyskontują 56 proc. szansy, że jesienią
Fed podniesie cenę pieniądza o 25 pkt. bazowych. Przedsiębiorcy czują rosnącą
presję kosztów i wkrótce zaczną próbować przenosić wzrost kosztów na
konsumentów. Producent maszyn rolniczych Deere stracił ponad 9 proc. po
komentarzu, że koszty zaopatrzeniowe błyskawicznie rosną, nadgryzając rentowność
produkcji. Inwestorzy stoją zatem przed mało przyjemną alternatywą
niższych zysków spółek lub wyższej inflacji i stóp procentowych. Te wątpliwości
były wczoraj niewątpliwie ważnym powodem stymulującym realizację zysków pod
koniec sesji.
Przekonanie o powolnej poprawie w sektorze finansowym znalazło wyraz w entuzjastycznym przyjęciu wyników Freddie Mac, które mimo straty były lepsze od oczekiwań. Akcje spółki zyskały 9 proc., a bliźniacza Fannie Mae wzrosła o 6 proc. Po sesji dobre wyniki podał konkurent Cisco – firma Brocade, a General Electric ogłosił plan sprzedaży działu produkującego urządzenia domowego użytku. Żadna z tych informacji nie była jednak w stanie ponownie rozpalić entuzjazmu i na razie amerykańskie kontrakty sugerują płaskie otwarcie, a Dax zaczął dzień od niewielkiego spadku. Rynki azjatyckie niemal w komplecie wzrosły, a dobre wyniki Sony pomogły indeksowi Nikkei, który wzrósł mimo ponad 8 proc. spadku zamówień na urządzenia przemysłowe w ub. miesiącu.
Nie do końca przekonująca akcja popytu na Wall Street i poranne neutralne notowania kontraktów nie ułatwią zadania warszawskim bykom, które muszą skoncentrować siły na przełamaniu linii 3070 pkt. na Wig20, aby móc pomarzyć o osiągnięciu poziomu 3150 pkt. Wczoraj popyt na GPW okazał się dość iluzoryczny mimo wzrostu obrotów, więc trudno spodziewać się dzisiaj jego ułańskiej szarży. Chyba że wczorajszy wynik był tylko wpadką przy pracy, a dzisiejsze dane z USA znowu popchną indeksy w górę. Po południu poznamy dane o produkcji przemysłowej i cotygodniowy raport o liczbie nowych bezrobotnych. Rynek będzie szczególnie wrażliwy na dane z sektora przemysłowego, które uzupełnią obraz gospodarki o ważny element.
Dzisiejszy dzień na GPW upłynie także pod znakiem wyjątkowo licznych raportów kwartalnych krajowych spółek. Wiele z nich na pewno istotnie wpłynie na notowania i nastroje. Wiadomo już, że wyniki spółek paliwowych okazały się rewelacyjne. Zysk PKN Orlen wzrósł z 49, 2 do 626,3 mln. zł. wobec oczekiwanych 541 mln. Lotos zarobił 268 mln. zł – pięciokrotnie więcej niż rok temu, przy prognozie sięgającej 191 mln. zł. Bardzo dobrze zaczęły rok Police, zwiększając zysk o 214 proc. Agora zarobiła 18,7 mln. zł. i nieznacznie pobiła prognozę na poziomie 18 mln. Rozczarował Kredyt Bank, którego zysk okazał się o 15 proc. gorszy od oczekiwanego. Także Multimedia zarobiły mniej niż sądzili analitycy – 15,8 mln. zł zamiast 17,6 mln.
Dobre wyniki PKN powinny pomóc indeksowi Wig20, który otworzy się w pobliżu poziomu wczorajszego zamknięcia. Nieznaczna korekta, na jaką zanosi się na głównych rynkach Europy ograniczy zapewne popyt na GPW w pierwszych godzinach notowań, ale o końcowym wyniku sesji jak zwykle zadecydują dane z USA.