GPW zależna od zagranicy

Konrad Sobiecki
opublikowano: 2009-04-16 08:19

Na Książęcej należy spodziewać się w czwartek otwarcia lekko na plusie. Dalszy przebieg sesji zależeć jednak będzie w dużej mierze od danych makro oraz wyników kwartalnych amerykańskich gigantów.

Środowa sesja na GPW nie należała do spokojnych, jednak mimo bocznego rwania indeksu WIG20, ukojenie dla graczy przyniosła końcówka dnia. Odbicie indeksów na Wall Street w pierwszych minutach handlu wyciągnęło krajowe indeksy w zielone rejony. Wzrost był co prawda kosmetyczny, lecz początek sesji i napływające dane z gospodarek wcale nie zapowiadały tak w miarę udanej końcówki.

Za Oceanem tym razem odbyło się bez huraoptymizmu. Mimo mieszanych nastrojów przez dłuższą część notowań udało zakończyć się sesję zwyżką głównych indeksów. Pomocna okazała się publikacja tzw. Beżowej Księgi Fed, w której amerykańskie władze monetarne stwierdziły, że widać pierwsze sygnały stabilizacji gospodarki. Ostatecznie DJ wraz z S&P zyskały po ok. 1,3 proc., a Nasdaq wzrósł symbolicznie o  0,07 proc.

Dobre nastroje przelały się również na azjatyckie parkiety. Jednak po mocnym otwarciu zarówno Nikkei jaki i Hang Seng oddały znaczną część zdobyczy.

Jeżeli udałoby się powtórzyć wzrosty i u nas, oporem na horyzoncie dla WIG20 jest poziom 1800 punktów. Po środowym ataku widać, że krajowe byki będą musiały dostać mocne wsparcie ze strony zagranicy, co wcale – patrząc na rozwój ostatnich wydarzeń – nie jest wykluczone.

Inwestorzy powinni przyglądać się również publikowanym danym makro. Wśród ważniejszych, o godzinie 11 odczytana zostanie produkcja przemysłowa Eurolandu. Szacuje się, że w lutym spadła ona o 2,5 proc.

Końcówka sesji na GPW zależeć będzie znów od danych makro z USA. O godz.14:30 nastąpi wysyp danych z tamtejszego rynku nieruchomości. Prognozy mówią raczej o spadkach tych wskaźników, jednak nie raz te dane potrafiły już nas zaskoczyć. O tej samej godzinie światło dzienne ujrzy cotygodniowa liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych. Oczekiwania rynku nie są zbyt optymistyczne i zakładają kolejny wzrost, tym razem do 665 tys. Swoimi wynikami za pierwszy kwartał przed sesją w USA pochwalą się JP Morgan, koncern Nokia, a po sesji Google.