GPW zareaguje spokojnie na korektę w USA

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 2008-03-27 09:05

Rynek amerykański ugiął się w końcu pod naporem podaży, ale mimo wszystko zademonstrował całkiem niezłą kondycję biorąc pod uwagę liczbę i siłę ciosów, które otrzymał.  Przecena indeksów o niecały 1 proc. wydaje się niewielka w porównaniu z negatywną wymową wczorajszych wiadomości.

Duży spadek zamówień na dobra trwałego użytku, kiepski popyt na nowe domy, obniżenie prognozy zysku dla największych banków, tąpnięcie na dolarze, niemal 5 proc. wzrost ceny ropy – to wszystko wystawiło wiarę optymistów na ciężką próbę. Na domiar złego opublikowany przez oddział Fed w Chicago wskaźnik krajowej aktywności gospodarczej spadł w lutym do poziomu 0,87, sugerując jej silne osłabienie. 

Jeszcze niedawno w takich okolicznościach spadki mogłyby wynieść nawet kilka procent, ale wczoraj podaż była niemrawa, o czym świadczył najniższy od ponad miesiąca wolumen obrotu. Mimo gwałtownego kryzysu zaufania do amerykańskiej waluty nie doszło do równie intensywnej wyprzedaży amerykańskich akcji. Ustanowione niedługo po otwarciu sesji minimum nie zostało pogłębione, a pod koniec dnia byki spróbowały nawet nieco podnieść ceny, licząc zapewne na jednodniowy charakter korekty.

Prawdopodobieństwo szybkiego odbicia zmalało jednak po wieczornej publikacji raportu Oracle. Spółka powiększyła zyski, ale inwestorów rozczarowała niższa od prognoz sprzedaż aplikacji i uwagi świadczące o ostrożności klientów. Po niewesołych wieściach ze sztandarowej spółki technologicznej Nasdaq stracił w posesyjnym handlu niemal l proc. Poza tym negatywnie odebrano obniżenie przez agencję Fitch ratingu dla ubezpieczyciela obligacji FGIC.

Ponieważ korekta za oceanem wygląda na niedokończoną, poranne otwarcie w Europie nie będzie wzrostowe, ale z drugiej strony w przedsesyjnych notowaniach siła podaży wydaje się symboliczna. Ponieważ kontrakty na DJI sugerują teraz spadek o zaledwie 20 pkt., frankfurcki Dax traci zaledwie kilkanaście pkt. Rynki azjatyckie spokojnie przyjęły korektę w USA, a część indeksów – np. w Korei i Kuala Lumpur nawet wzrosła. Nikkei225 zanotował symboliczną stratę rzędu 0,8 proc. . 

W takich okolicznościach prawdopodobieństwo ataku Wig20 na opór zmalało, ale gdyby notowania za granicą zaczęły się jednak wyraźnie poprawiać, do takiej próby może dojść. Byki mogą mieć za to realną nadzieję na utrzymanie indeksu ponad linią wsparcia na poziomie 2900 pkt. Do odwrócenia korekcyjnej tendencji jeszcze daleka droga wobec nadal słabego dolara i drożejącej ropy. Trudno się też jednak spodziewać szybkiego powrotu amerykańskich indeksów w  okolice niedawnego minimum. Mimo wszystko inwestorzy będą raczej starali się przeczekać falę gorszych wiadomości, licząc na rychłą poprawę koniunktury dzięki polityce Fed. Od września krótkoterminowe stopy procentowe zmalały o niemal 60 proc., co oznacza ich najbardziej gwałtowną obniżkę w historii. W efekcie amerykański rynek zamiast szybko się wybić górą lub dołem może na dłużej ugrzęznąć na poziomie zbliżonym do obecnego.