W branży rybnej wszyscy chcą przejmować. Szczególne powodzenie ma Contimax, na który ochotę ma i Graal, i Seko.
W branży przetwórców ryb już dawno nie było takiego szumu wokół projektów kapitałowych. Ale ścierają się dwie opcje.
— Fundusze inwestycyjne i private equity, które mogłyby nas wspomóc przy konsolidacji, mówią: czekajcie z przejęciami. Uważają, że lepiej pozwolić konkurentom się wykrwawić, a dopiero potem ich kupić. Ale nam też jest trudno, a wynikom pomogłoby szybkie zwiększenie skali produkcji, czyli przejęcia — mówi Kazimierz Kustra, prezes i akcjonariusz Seko.
Branża rybna cierpi, bo ryby drożeją i są trudno dostępne.
— Mamy straty, a w niedawno otwartym zakładzie wykorzystujemy tylko 25 proc. mocy produkcyjnych. Nie dziwi więc, że rozglądamy się za przejęciami — tłumaczy Kazimierz Kustra.
Podobne nastawienie ma Graal. Wybrał już fundusze, które wpuści do dwóch spółek zależnych — Korala (Resource Partners) i Superfisha (Arx Equity Partners). Ale wcześniej każda z nich przejmie konkurenta.
— Nie ma co zwlekać. Rynek nisko dziś wycenia naszą branżę — uważa Robert Wijata, członek zarządu Graala.
Nie kryje, że Superfish rozmawia z pozagiełdowym Contimaksem, producentem przetworów ze śledzia, łososia i owoców morza. Według informacji "PB", tą samą firmą zainteresowane jest… Seko. Zarząd unika odpowiedzi na to pytanie.
Może się więc okazać, że obie giełdowe spółki będą rywalizować o Contimax. Ale mogą się też porozumieć. Contimax produkuje przecież konserwy rybne, w których specjalizuje się Graal, oraz marynaty, w których specjalizuje się Seko. Nic dziwnego, że pojawił się pomysł podziału biznesu.
— W naszej branży wszyscy rozmawiają ze wszystkimi i rozważają wszelakie scenariusze — ucina jednak Kazimierz Kustra.
Seko ma też na stole ofertę od Wilbo, którego właściciele szukają inwestora dla firmy.
— Wrócimy do rozmów dopiero po wakacjach — zapowiada Kazimierz Kustra.
Po pierwszym kwartale Graal ma 3,8 mln zł straty netto, Seko — 0,4 mln zł straty, a Wilbo — 3,1 mln zł straty.
— W drugim kwartale też jesteśmy na minusie, ale cały rok zamkniemy z zyskiem — przewiduje Robert Wijata.