Gracze z GPW źle przyjęli sprzedaż akcji telekomu
We wtorek podpisana została umowa sprzedaży 35 proc. akcji Telekomunikacji Polskiej SA konsorcjum France Telecom i Kulczyk Holding. Zapłacona cena zawiera premię za przyszłe przejęcie kontroli nad TP SA przez France Telecom, gdyż to on jest docelowym inwestorem strategicznym w polskim telekomie.
TRANSAKCJA została zawarta, tymczasem w środę kurs TP SA spadł łącznie o kilka procent. Dlaczego tak się dzieje? Wzrostu giełdowej wyceny spółki należałoby się spodziewać, gdyby istniały szanse na znaczące zwiększenie jej zysków w najbliższych latach. A do tego potrzebna jest restrukturyzacja — przede wszystkim zwolnienia pracowników związane ze sporym przerostem zatrudnienia. Tymczasem inwestorzy zgodzili się utrzymać obecne zatrudnienie aż przez 40 miesięcy. O tym, że France Telecom nie zamierza robić gwałtownych ruchów, świadczy też deklaracja, że swoje stanowisko zachowa prezes zarządu Paweł Rzepka. Oczywiście spółka otrzyma niezbędne jej know-how, wsparcie marketingowe i w zarządzaniu. Jednak już przy pozyskiwaniu środków na inwestycje TP SA nie jest to niezbędne — w grę wchodzi kolejna emisja obligacji na rynkach zagranicznych, bardzo wysoki jest też poziom corocznie generowanego zysku i amortyzacji.
ZUPEŁNIE innym aspektem, który może wpływać na spadek kursu na giełdzie, jest to, że według dostępnych informacji TP SA nie otrzymała gwarancji przydziału licencji na UMTS, której nabycie może wiązać się z dużymi kosztami.