Pogłoski o całkowitym przeniesieniu produkcji spółki Inter Groclin Auto na Ukrainę krążą w Grodzisku już od kilku miesięcy. Niedługo staną się one jednak faktem. W ukraińskim Użgorodzie pracuje obecnie około 1200 osób. Wkrótce zatrudnienie zwiększy się tam blisko dwukrotnie - zapowiada "Głos Wielkopolski".
Gdzie powstanie nowa fabryka? Tego na razie firma nie chce ujawniać. - Zmieniły się warunku funkcjonowania biznesu w Polsce. Nasz rząd nie podejmuje inicjatyw wspierających eksport, brakuje przejrzystej polityki gospodarczej. To powoduje, że spółka, chcąc utrzymać swoją pozycję wobec trwającego kryzysu branży motoryzacyjnej, musi szukać tańszych rynków pracy - przyznaje Jerzy Pięta, rzecznik prasowy Inter Groclin Auto.
- Na pewno nie będziemy inwestować już w nasze polskie zakłady. Mamy wobec nich inne plany. Staną się one naszym zapleczem logistycznym i centrum rozwojowo-badawczym.
Co to oznacza dla 2700 osób zatrudnionych w zakładach w Grodzisku i Karpicku? Jerzy Pięta podkreśla, że na razie nie ma mowy o żadnych zwolnieniach, a wręcz przeciwnie, firma poszukuje chętnych do pracy. Aby poradzić sobie z realizacją zamówień, produkcja odbywa się na zmiany, pracownicy zostają na nadgodzinach.
- Braki kadrowe to częściowo wynik emigracji zarobkowej - dodaje Pięta. Czy jednak zmiany, jakie nastąpić mają w polskich zakładach spółki nie wpłyną w perspektywie na redukcję zatrudnienia? - Dla części osób będzie to oznaczać konieczność przekwalifikowania się. Liczba pracowników z pewnością się zmniejszy, ale sądzę, że w dużej mierze ludzie odchodzić będą sami - mówi Jerzy Pięta.
Dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Grodzisku Wojciech Blimel do sprawy podchodzi ostrożnie: - To fakt, że Inter Groclin jest największym pracodawcą na zachodzie naszego regionu. Jeśli dojdzie do całkowitego przeniesienia produkcji, to oczywiście będzie to problem. Dotyczyć to będzie nie tylko pracowników z Grodziska. Ponad połowa zatrudnionych to osoby spoza powiatu. (DI, PAP)