Grzybobranie czas zacząć

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2013-09-13 00:00

Sezon na razie zawodzi przetwórców. Wicepremiera nie. Na aromat naszego leśnego runa czekają i Włosi, i Niemcy

Na grzyby — w aromatów pełen las! — W sposób szczególny wyzywam reprezentacje Telewizji Polskiej, Polsat News i TVN 24. Czteroosobowe drużyny, zmierzcie się z drużyną Piechocińskiego w grzybobraniu. Niech to będzie taka wspólna forma tego, że potrafimy rywalizować pozytywnie, darz bór! — zaapelował na sejmowym korytarzu Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki.

MISTRZ GRZYBOBRANIA: Grzyby to jeden z ulubionych tematów, które wicepremier Janusz Piechociński porusza na swoim blogu. Ostatnio wyzwał dziennikarzy na leśny pojedynek, zachęcając nas okrzykiem „darz bór”. [FOT. EAST NEWS]
MISTRZ GRZYBOBRANIA: Grzyby to jeden z ulubionych tematów, które wicepremier Janusz Piechociński porusza na swoim blogu. Ostatnio wyzwał dziennikarzy na leśny pojedynek, zachęcając nas okrzykiem „darz bór”. [FOT. EAST NEWS]
None
None

Redakcji „Pulsu Biznesu” wprawdzie nie zaprosił, ale wpraszamy się sami. Na razie w formie pisemnej.

— To najgorszy sezon od lat. Nie było w tym roku wysypu ani maślaków, ani borowików. Skupu podgrzybków prawie nie ma. Nie ma więc surowca na przetwory ani susze — mówi Robert Skórczewski z firmy Fungopol.

Czego jednak nie dokona zwykły mieszkaniec Polski, dokona przecież wicepremier, opisujący się sam w oficjalnym życiorysie jako „stały grzybiarz w Puszczy Kozienickiej, na co dzień w lasach chojnowskich”.

„Nie chcę was już więcej denerwować i dlatego info o wczorajszym i dzisiejszym grzybobraniu będzie bez fotek. Nie wiem, jak to się dzieje, ale w okolicach Warszawy tylko na porannej rosie w dalszym ciągu rosną moje kozaki. Licząc łącznie wczorajszy i dzisiejszy zbiór nie mniej niż 12 kilo przepięknych czerwoniaków o kształtnych kapeluszach i ogonach. Nie wystarczy dla wszystkich czekających w kolejce po świeży materiał na sosiki, zupy i marynaty…” — napisał na swoim blogu Janusz Piechociński.

W przyszłą niedzielę będzie go można spotkać w Długosiodle. Robert Skórczewski liczy, że kolejne tygodnie września i ładny październik mogą odmienić tegoroczny los amatorów grzybowych przetworów.

— Przez 21 lat pracy w tej branży przekonałem się, że każdy rok jest inny. Bardziej nieprzewidywalnej branży chyba nie ma. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, które grzyby i w jakich ilościach trafią na rynek. Pewne jest natomiast to, że w tym roku grzyby na pewno nie będę tanie — twierdzi Robert Skórczewski.

Najświeższy rocznik statystyczny rolnictwa (za 2012 r.) podaje dane sprzed dwóch lat. Wiemy więc jedynie, że w 2011 r. do skupu trafiło 4 tys. ton świeżych grzybów leśnych, z czego większość, bo 2,9 tys. ton, stanowiły kurki. Grzybiarze sprzedali ponadto 250 ton borowików i 496 ton podgrzybków.

Zdaniem Wiesława Guzika z małopolskiego Skupu i Sprzedaży Grzybów Suszonych, największą popularnością cieszą się teraz podgrzybki.

— Powszechnie utarło się, że borowik jest grzybem droższym, więc konsumenci najczęściej pytają o podgrzybki. Jednak już w formie suszonej sprzedajemy je w podobnej cenie — twierdzi Wiesław Guzik. Nasze grzyby, zapewnia Robert Skórczewski, uznawane są za najbardziej aromatyczne na świecie.

— Jako Polska jesteśmy jednym z większych dostawców grzybów leśnych w formie świeżej i przetworzonej. Kraje różnią się jednak grzybowym gustem. Włosi nie będą jedli grzybów w occie, ale w oleju. Polacy grzybów w oleju natomiast nie tkną, bo lubią marynowane. Niemcy zaś lubują się w grzybach w zalewie solankowej — opowiada Robert Skórczewski.

Jak wynika z danych GUS, w zeszłym roku wyeksportowaliśmy grzyby świeże lub schłodzone wartości 158 mln zł. Słyniemy jednak nie tylko z grzybów leśnych, ale także pieczarek. Jesteśmy bowiem jednym z największych producentów w Europie, a w ich produkcji ścigamy się z Holendrami i Francuzami.

Dobre na urlopie: Idealna rozrywka. Najlepiej w czasie wolnym od pracy. Tak przynajmniej uznali twórcy kultowego „Misia” (polecamy od 01:25 minuty).