Hamulce rozwoju małych firm

opublikowano: 30-01-2019, 22:00

W nowym roku MŚP najbardziej obawiają się mniejszej liczby zamówień, braku pracowników i presji płacowej.

Zaledwie 23 proc. firm z sektora MŚP prognozuje wzrost sprzedaży swoich produktów i usług w I kwartale 2019 r. — wynika z najnowszego Barometru EFL. 52 proc. zakłada utrzymanie podobnego poziomu zamówień, jak we wcześniejszym kwartale, a 19 proc. liczy się z jego spadkiem. Przedsiębiorcy zapytani o główny czynnik mogący negatywnie wpływać na sytuację ich firm na początku roku, w pierwszej kolejności wskazali sezonowy spadek zainteresowania ich towarami lub usługami (54 proc. odpowiedzi respondentów). Warto podkreślić, że ten element niepokoi właścicieli niezależnie od wielkości ich przedsiębiorstwa (mikro-: 52 proc., małe: 54 proc., średnie: 55 proc.). Bardziej zróżnicowane obawy widać w przypadku poszczególnych branż. Najbardziej zaniepokojeni są zarządzający restauracjami i hotelami (78 proc. wskazań), najmniej — firmy transportowe (39 proc.).

Kolejnym hamulcem rozwoju firm, na który wskazali respondenci, jest sytuacja na polskim rynku pracy — już 51 proc. firm zaznacza, że ma problem ze znalezieniem pracowników, a 49 proc. obawia się rosnących oczekiwań płacowych. Problem dostępu do siły roboczej jest zdecydowanie bardziej widoczny wśród małych i średnich firm (po 61 proc. odpowiedzi), a mniej w przypadku mikro- (29 proc.). Podobnie jest z presją płacową, której zdecydowanie bardziej obawiają się większe podmioty z sektora MŚP (małe: 60 proc., średnie: 54 proc.) niż najmniejsze przedsiębiorstwa (27 proc.). Jeśli chodzi o branże — największy problem ze skompletowaniem kadry ma budownictwo (65 proc.), produkcja (59 proc.) i handel (55 proc.). Najrzadziej na ten aspekt zwracają uwagę przedstawiciele firm usługowych (29 proc.). Jeśli chodzi o presję płacową, najbardziej obawiają się jej przedsiębiorstwa produkcyjne (64 proc.) i handlowe (56 proc.), a najmniej usługowe (28 proc.).

— Firmy w Polsce od kilku kwartałów jak mantrę powtarzają, że najpoważniejszym czynnikiem, który może zahamować ich rozwój, jest trudna sytuacja na polskim rynku pracy. Z najnowszych danych GUS wynika, że 2018 r. zakończyliśmy najniższą stopą bezrobocia od początku lat 90-tych. Wyniosła ona zaledwie 5,8 proc. Jednocześnie mamy obecnie mniej niż milion osób bezrobotnych — na nasz rynek pracy wchodzi rocznie ok. 400 tys. absolwentów, a ubywa z niego ok. 700 tys. zatrudnionych. Wniosek jest prosty — liczba osób w wieku produkcyjnym w Polsce systematycznie spada, a dalsze korzystanie z coraz mniejszej puli bezrobotnych oraz zatrudnianie pracowników z Ukrainy tego braku nie zrekompensuje. Dlatego tak ważna jest automatyzacja, której celem nie jest odebranie zatrudnienia Polakom, lecz zadziałanie tam, gdzie ich brakuje — komentuje Radosław Kuczyński, prezes EFL.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paulina Kostro

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy