— W ubiegłym roku rozrachunkowym [który dla Horteksu kończy się w maju — red.] skupiliśmy się na inwestycjach w nowe linie produkcyjne i przebudowaniu modelu działania w Rosji. W tym roku doinwestujemy m.in. przejętą grupę Ren — mówi Tomasz Kurpisz, prezes Horteksu, należącego do funduszu Argan Capital.

Odbudować relacje
Budżet na inwestycje to około 40 mln zł. Miniony rok spółka zamknęła 766 mln zł przychodów ze sprzedaży (o około 5 proc. mniejszymi niż rok wcześniej) i wynikiem netto 14 mln zł. W dwóch ostatnich miesiącach do przychodów dołożył się Ren (około 33 mln zł), nowa dystrybucyjna noga Horteksu.
— Dziś trudno powiedzieć, jaka będzie roczna skala przychodów z dystrybucji — mogą sięgnąć 150—200 mln zł. Restrukturyzujemy spółkę, wymieniliśmy kadrę zarządzającą, odbudowujemy wiarygodność i relacje z klientami, których Ren stracił z powodu problemów finansowych. Sezon lodowy był udany –powróciliśmy do dystrybucji wszystkich czołowych marek — informuje Tomasz Kurpisz.
Rynek mrożonek rośnie, ale głównie w dyskontach. W sumie pod względem wolumenu od czerwca 2014 r. do maja 2015 r. urósł o 3 proc., a pod względem wartości — o 1 proc., do niemal 700 mln zł — podaje Hortex za Nielsenem. — Niekorzystna sytuacja jest wynikiem m.in. przetasowań produkcyjno-dystrybucyjnych. Duzi dystrybutorzy zaczęli sprzedawać również swoje marki, konkurując z producentami znanych marek — twierdzi Tomasz Kurpisz.
Hortex dwa lata temu zakończył współpracę z dystrybutorem Iglotex. Przyznaje, że konsekwencją jest gorsza dystrybucja w niektórych regionach. Iglotex natomiast ogłosił niedawno zmianę strategii i wypuścił na rynek swoją markę — Proste Historie. Gros mrożonkowego biznesu Horteks robił w Rosji. Spółka nie podaje konkretnych kwot, wiadomo jednak, że z powodu embarga jej eksport w tym kierunku jest obecnie bardzo ograniczony. Znalazła na to sposób.
— Zlecamy produkcję w trzech lokalizacjach na miejscu z surowców importowanych z krajów nieobjętych embargiem. Mimo to nasza sprzedaż w tamtym rejonie spadła. Jesteśmy jednak przekonani, że warto przeczekać trudny okres, utrzymując w Rosji markę i kontakty handlowe — mówi prezes Horteksu. Z powodu embarga firma ogłosiła w ubiegłym roku grupowe zwolnienia w zakładzie w Rykach. Obecnie przetwórnia działa sezonowo.
Sokowe przetasowania
Po chudych latach odrodzenie przeżywa rynek soków. Do maja zyskał 7 proc. pod względem wolumenu i 4 proc. pod względem wartości. Doszło na nim również ostatnio do dwóch dużych transakcji — marki sokowe po Agros-Novie podzieliły między sobą Maspex, lider rynku, i znany z produkcji mleczarskiej Polmlek.
— Kiedyś mieliśmy kilkunastoprocentowe zwyżki rok do roku, później nastąpił spadek, teraz rynek się odbudowuje. Kilkuprocentowy wzrost kategorii SNN [soki, napoje, nektary — red.] jest do utrzymania. Pojawienie się nowego gracza może ożywić kategorię, ale ruch na rynku wprowadzają też nowości, np. soki nie z koncentratu, które rosną burzliwie i w segmencie soków stanowią już prawie jedną czwartą — mówi Julian Pawlak, prezes Krajowej Unii Producentów Soków.
— Trudno powiedzieć, czy pojawienie się nowego gracza coś zmieni. Wraz z Agros-Novą zniknął silny gracz numer trzy, a Polmlekowi bez części marek raczej trudno będzie odbudować pozycję firmy przed podziałem. My rośniemy — zaznacza Tomasz Kurpisz. Według nieoficjalnych informacji, Hortex rywalizował z Polmlekiem o marki Agros-Novy.
— Nie komentujemy. Jeżeli chcielibyśmy przejmować, to producentów, których wyroby moglibyśmy sprzedawać pod marką Hortex, albo w kategoriach o modelu dystrybucji pasującym do soków. Ten warunek spełniają np. dżemy, ale lider jest silny i nie na sprzedaż [dżemy od Agros-Novy przejął Maspex — red.] — mówi Tomasz Kurpisz. Od lat mówi się również o zmianach właścicielskich w Horteksie. Według ostatnich nieoficjalnych doniesień, powrócił pomysł giełdowego debiutu.
— Właściciele nie podjęli żadnych decyzji i nie prowadzimy przygotowań. Oczywiście giełda jest jedną z opcji, mamy jednak za sobą trudny rok rosyjskiego embarga i niedawno zrealizowaliśmy akwizycję, więc nie jest to dobry moment na wyjście z inwestycji — ucina Tomasz Kurpisz. © Ⓟ