W adresowanym do premiera liście otwartym, przesłanym w środę PAP, hutnicy wskazali, że zgodnie z obecnymi uregulowaniami, rocznie z samej Rosji na polski rynek mogą trafiać nawet 3 mln ton wyrobów stalowych. Zaapelowali do premiera o wsparcie branży na szczeblu rządu i Parlamentu Europejskiego.
Jak napisał w liście prezes związku Andrzej Węglarz, sytuacja polskiego hutnictwa i powiązanych z nim branż "z dnia na dzień pogarsza się dramatycznie". "Utrzymując w obecnej sytuacji dotychczasowe rozwiązania, oddajemy polski rynek rosyjskim producentom stali" -podkreślił Węglarz.
Jego zdaniem, głównym zagrożeniem są zdecydowanie niższe koszty wytwarzania rosyjskich producentów, z którymi - zwłaszcza przy drastycznych podwyżkach cen energii i wysokich opłatach środowiskowych - polskie zakłady nie są w stanie konkurować, bez względu na to, kto jest ich właścicielem.
"Zdajemy sobie sprawę, że w warunkach gospodarki rynkowej prośba o pogłębienie protekcjonizmu państwowego brzmi jak próba powrotu do mechanizmów centralnego, ręcznego sterowania rynkiem" - wskazał w liście Węglarz.
"Niestety, w obecnych okolicznościach światowego kryzysu ekonomicznego, jeśli chcemy zachować dziesiątki tysięcy miejsc pracy w kraju - uratować hutnictwo i branże z nim powiązane - jest to absolutna konieczność" - zaakcentował.
Hutnicy argumentują, że wybudowanie całej infrastruktury niezbędnej do sprawnego przeprowadzenia piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 r. wymagać będzie milionów ton stali. Jak napisali, bez wsparcia i odpowiednich decyzji rządu nie będzie to stal wyprodukowana w Polsce.
ZPPH przypomina, że w ostatnich kilku latach polskie hutnictwo - nakładem głównie kapitałów zagranicznych - zostało gruntownie zmodernizowane, sięgając poziomem technologicznym światowych standardów.
"Nie możemy pozwolić na zmarnowanie tego ogromnego wysiłku, zarówno finansowego, jak i ludzkiego. Polscy hutnicy stanowią elitę światowego przemysłu stalowego. Nie pozwólmy, by z powodu zaniechania pozostali bez pracy" ľ zaapelował Węglarz.
Wśród konsekwencji ewentualnego zaniechania działań, hutnicy wskazali w
liście do premiera m.in.: utratę "dziesiątek tysięcy" miejsc pracy na Śląsku i w
Małopolsce, załamanie górnictwa, koksownictwa i kolei, dla których huty są
strategicznym partnerem, oraz spadek dochodów z tytułów podatków. (PAP)