Komisja Europejska ma zastrzeżenia do biznesplanów ośmiu hut, które mają być objęte pomocą publiczną. Chodzi o niebagatelną kwotę 3,3 mld zł. Jan Truszczyński, główny negocjator, twierdzi, że strony nie mają wyjścia i muszą porozumieć się do 1 stycznia 2003 r.
Prezesi ośmiu hut, w tym należących do holdingu Polskie Huty Stali, muszą zmodyfikować biznesplany, ponieważ nie są one spójne z programem restrukturyzacji hutnictwa żelaza i stali, który został wcześniej zaakceptowany przez Unię Europejską. Od kilku dni trwają negocjacje z przedstawicielami Komisji Europejskiej w Warszawie. Ostateczna wersja porozumienia powinna być gotowa do końca roku.
Przedstawiciele Komisji Europejskiej uważają, że w biznesplanach polskich hut niewystarczająco została wykazana kwestia uzyskania przez nie trwałej rentowności.
— To, czy uda się zakończyć negocjacje zgodnie z interesem polskich hut, stoi pod znakiem zapytania. Kryteria narzucone w programach restrukturyzacyjnych są surowe i wymagają maksymalnego wysiłku, który pozwoli hutom na uzyskanie dobrych wyników — mówi Jan Truszczyński, główny negocjator.
Jednocześnie twierdzi, że strony muszą się ostatecznie porozumieć. Dopiero wtedy nastąpi pełne zamknięcie rozdziału Konkurencja.
— Z naszej oceny wynika, że osiągniemy porozumienie z Unią Europejską. Pozostały jeszcze do uzgodnienia kwestie techniczne — mówi Krystian Kozakowski, wiceprezes Polskich Hut Stali.
Zbigniew Sikora, wiceprezes Huty Buczek, twierdzi, że jego spółka także dąży do porozumienia, ale rozmowy nie są łatwe.
Polsce i Unii Europejskiej udało się wynegocjować warunki pomocy publicznej dla branży na kwotę 3,3 mld zł oraz redukcji mocy produkcyjnych o 901 tys. ton. Ale diabeł tkwi w szczegółach.
— Wynegocjowane warunki są trudne, ale rząd po dyskusjach zdecydował się je zaakceptować. Nie ma mowy o ich renegocjacji — podkreśla Jan Truszczyński.
Rzecz w tym, że huty mogą otrzymać pomoc publiczną do końca 2003 r., ale na bardzo precyzyjne określonych warunkach.
— Warto zwrócić uwagę na to, że nie chodzi tutaj o gotówkę. W przypadku Huty Buczek pomoc publiczna będzie wyglądała w ten sposób, że możemy liczyć np. na umorzenie naszych zobowiązań wobec gminy z tytułu podatku od nieruchomości — wyjaśnia Zbigniew Sikora.
Jan Truszczyński zwraca uwagę, że polskie huty muszą zredukować wielkość mocy produkcyjnych.
— Komisja Europejska nie będzie się mieszać w sprawy dotyczące inwestorów strategicznych w polskim hutnictwie. Ale im szybciej się oni pojawią, tym lepiej dla branży — kwituje Jan Truszczyński.
Według Romualda Talarka, szefa Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, poprawia się koniunktura w branży, a to oznacza dodatkową szansę dla hut.