Hydrobudowa obroniła się przed zakusami Seby

Marcin Gesing
opublikowano: 2003-05-13 00:00

Wbrew planom nie dojdzie jednak do wrogiego przejęcia Hydrobudowy Śląsk. Katowicka spółka Seba, która ogłosiła zamiar przejęcia pakietu kontrolnego, zrezygnowała z tego planu.

W połowie stycznia Seba, która zajmuje się handlem węglem i wierzytelnościami, zaczęła skupować akcje giełdowej spółki. Informowała, że robi to w porozumieniu z głównymi akcjonariuszami spółki: NFI Jupiter i Energopolem Południe.

— Kupiliśmy ponad 6 proc. akcji, ale nie przejmiemy więcej. Obecnie nie możemy ocenić, czy taka inwestycja miałaby sens — mówi Artur Kisiel, prezes Seby.

Według niego, zastosowana przez Hydrobudowę obrona, polegająca na skupowaniu własnych akcji i windowaniu w ten sposób ich kursu, może negatywnie wpłynąć na sytuację finansową spółki.

Wcześniej szef Seby zapowiadał, że na bazie Hydrobudowy chce stworzyć grupę budowlaną, która miałaby realizować inwestycje w centra handlowe i aquaparki.

— Rzeczywiście Seba skończyła z próbami skupowania akcji od pracowników naszej spółki i drobnych udziałowców. Od początku sprawa przejęcia Hydrobudowy była wątpliwa. Zwłaszcza że tak małej firmie jak Seba trudno byłoby zgromadzić fundusze na wykup akcji, a co dopiero na tworzenie grupy budowlanej — mówi Jarosław Dusiło, wiceprezes Hydrobudowy.

Prezes Seby nie chce dziś ujawnić, kto stał za pomysłem przejęcia Hydrobudowy Śląsk.

— Teraz już nie ma o czym mówić. Nie kupujemy akcji, a wręcz przeciwnie — chcemy pozbyć się tych papierów i już prowadzimy w tej sprawie rozmowy z inwestorami — zapewnia Artur Kisiel.

Co ciekawe, do sprzedaży akcji Hydrobudowy szykuje się także Energopol Południe.

— Szukamy nabywcy na pakiet Hydrobudowy, bo nasza spółka bardzo potrzebuje pieniędzy — tłumaczy Gabriela Głogowska, rzeczniczka Energopolu.

Hydrobudowa zakończyła 2002 r. z 506 tys. zł zysku netto i 111,8 mln zł przychodów. Zysk operacyjny wyniósł 1,7 mln zł.