— Rynek prawniczy czekają ciężkie czasy — wzdycha Rafał Dębowski, członek Naczelnej Rady Adwokackiej (NRA). W raporcie z początku 2010 r. na temat dostępności usług prawniczych w Polsce NRA pisała, że do 2013 r. liczba prawników w naszym kraju wyniesie ponad 50 tys. Przewidywania się sprawdziły. Prawie.

Zarejestrowanych adwokatów jest 12986. Tegoroczny egzamin zdało kolejne 2 000 osób, które w najbliższym czasie zasilą system. Natomiast z danych Krajowej Izby Radców Prawnych (KIRP) wynika, że radców mamy 31 120 plus 3500 po zdanym w tym roku egzaminie. To daje prawie 50 tys. prawników w Polsce, z czego prawie 40 tys. wykonujących zawód. Czyli na jednego czynnego prawnika przypada ok.
972 polskich obywateli, a na jednego dyplomowanego 771. Jeszcze w 2010 r. na jednego prawnika z dyplomem przypadało 1012 obywateli. Byliśmy w tamtym czasie na 11. miejscu w Europie pod względem dostępności usług prawnych. Wtedy egzamin łącznie zdało 1503 młodych adwokatów i radców prawnych. W tym roku było ich aż 5500, na 7500 startujących. Jeśli zdawalność dalej będzie na poziomie ok. 75 proc., w kolejnych latach można się spodziewać jeszcze większego zalewu prawników.
Ilość rośnie, poziom spada
— Mamy obecnie do czynienia z olbrzymią liczbą prawników, co powoduje, że podaż przerasta popyt na oferowane usługi prawne — przyznaje Rafał Dębowski. Zdaniem Piotra W. Kowalskiego, doradcy, coacha i mentora, od 2007 r. prowadzącego własną praktykę w tych dziedzinach, fakt, że na rynku funkcjonuje prawie 50 tys. prawników, nie oznacza problemu z nadpodażą.
— Obecnie to, że ktoś skończył studia prawnicze, niewiele znaczy. Poziom wykształcenia jest coraz niższy, wiele uczelni jest fabrykami, które za opłatą produkują mizernie wykształconych, nieprzygotowanych do zawodu prawników. Podobnie liczba aplikantów adwokackich i radcowskich znacząco rośnie, ale ich średni poziom systematycznie spada. Rzetelnego wykonywania zawodu prawnika można się nauczyć wyłącznie w praktyce, pracując pod okiem doświadczonych prawników, którzy gotowi są rozwijać młodych. Natomiast obecnie wiele osób w trakcie aplikacji ma problem ze znalezieniem choćby nominalnego patrona. Gdybyśmy więc mieli na rynku 50 tys. dobrze wykształconych, przygotowanych do współpracy z biznesem prawników, to wtedy rzeczywiście można byłoby mówić o dużej nadpodaży — twierdzi Piotr W. Kowalski.
Szerokie pole do nadużyć
Jednak świadomość, że wśród rzeszy prawników mamy część słabiej wykształconych, wcale nie jest pocieszająca. Ci mogą być bardziej podatni na różnego rodzaju pokusy prowadzące do nadużyć.
— Nadpodaż na rynku prawniczym może powodować, że częściej będą się zdarzały zachowania nieetyczne — zauważa Waldemar Koper, prezes Polskiego Stowarzyszenia Prawników Przedsiębiorstw (PSPP) i dyrektor ds. prawnych w Kompanii Piwowarskiej.
- Prawnik, który ma wystarczającą ilość pracy, zwykle ocenia nie tylko zasadność prowadzenia sprawy, ale także realne szanse na sukces i informuje o nich klienta. Gdy musi walczyć o przetrwanie w przypadku braku zleceń, będzie również walczył z pokusą, czy poinformować klienta o realnym ryzyku niepowodzenia sprawy – mówi Rafał Dębowski.
Podobnych pokus jest wiele. Wystarczy wspomnieć choćby kwestie odpowiedzialności za produkt i wątpliwości z tym związane. Nietrudno firmie podejrzanej o produkowanie niebezpiecznego produktu narobić wizerunkowego bigosu – żeby tego uniknąć, zgodzi się na każdą ugodę. Jeśli ktoś nie wie, o czym mowa, warto poczytać powieści Johna Grishama, opisujące podobne praktyki, które mają miejsce na rynku amerykańskim.
Duża konkurencja wśród prawników wymusza także konkurencję cenową. Dodatkowo sprzyja temu kryzys. Klienci szukają dzisiaj tańszych rozwiązań
- Część usług prawnych stało się w oczach klientów biznesowych towarami, których ceny próbują zminimializować, często kosztem jakości i zwiększonego ryzyka – mówi Piotr W. Kowalski. Jakość niestety rzadko idzie w parze z niską ceną.
- To podobnie jak choćby z wygraną w przetargu inwestycją na budowę drogi za zbyt niską cenę. Jak można zbudować drogę poniżej kosztów? – zastanawia się Piotr W. Kowalski.
Prawnik na bezrobociu?
Ale nadużycia i dumping cenowy to nie jedyne, i miejmy nadzieję – marginalne, drogi, którymi w obecnej sytuacji może pójść rynek prawniczy.
- Przede wszystkim rozsądni prawnicy powinni szukać nowych, niezagospodarowanych rynków i sposobów dotarcia do klientów oraz kształtować jakość świadczenia usługi – twierdzi Waldemar Koper.
- Nie ulega wątpliwości, że polski rynek prawniczy pójdzie w kierunku zagospodarowania nowych rynków klienckich oraz nisz i to znacznie szybciej niż nam wszystkim się wydawało. To zjawisko, które ma miejsce nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie – zauważa Beata Niemczuk, partner w The Storm, firmie doradczej dla rynku prawnego.
W cenie będą też specjalizacje.
- Obserwuję, że coraz większe znaczenie zyskują kancelarie butikowe, czyli takie, które specjalizują się w jednej gałęzi prawa. Często bardzo doświadczeni i renomowani prawnicy oferują za niższą cenę lepszą jakość usług wynikającą właśnie ze specjalizacji. Oferta pełnej obsługi dużych kancelarii nie tworzy zwykle tutaj przewagi konkurencyjnej – twierdzi Waldemar Koper.
Stąd też pojawi się już dający się zaobserwować odpływ dobrych prawników z dużych kancelarii.
- Coraz częściej odchodzą od nich, żeby zakładać własne, mniejsze – mówi Piotr W. Kowalski.
Klienci chętnie pójdą z nimi, w poszukiwaniu niższych cen. Już idą.
- Można dostrzec migrację zleceń z dużych warszawskich kancelarii do kancelarii regionalnych, gdzie klienci mogą liczyć na lepsze warunki finansowe – mówi Waldemar Koper. Tym sposobem topowe, drogie kancelarie o dużej renomie mogą tracić rynek. Własny, mały, wyspecjalizowany biznes, to też szansa dla młodych prawników – oczywiście tych dobrze wykształconych. Jeśli się tylko postarają, bezrobocie im nie grozi.
Okiem eksperta
Dajcie im wyszukiwarki
Rynkowi prawniczemu mogłoby pomóc zwiększenie wynagrodzeń dla prawników z urzędu. Obecnie prawnicy niechętnie myślą o urzędówkach, gdyż do dużej liczby spraw, ze względu na szokująco niskie urzędowe stawki wynagrodzenia, po prostu dokładają. Wydaje się, że sytuację poprawiłoby również rozszerzenie przymusu adwokackiego o kolejne instancje postępowań sądowych, jak również wyposażenie adwokatów i radców prawnych, na równi z podmiotami publicznymi, w nowoczesne instrumenty informatyczne, jak np. wyszukiwarki ksiąg wieczystych. Dostęp do takich narzędzi, za pośrednictwem osób wykonujących zawód zaufania publicznego, niewątpliwie zwiększa bezpieczeństwo prawne obywateli, gwarantując przeciwdziałanie nadużyciom.
Rafał Dębowski, członek Naczelnej Rady Adwokackiej