Koniec wydłużonego weekendu często w przeszłości powodował ożywienie na rynku akcji. Poniedziałkowa sesja istotnie przyniosła wzrosty. Niestety, równocześnie złe sygnały popłynęły ze spółek amerykańskich. Chodziło tu w szczególności o proces prezesa Tyco International. Inwestorzy z USA zareagowali nadspodziewanie mocno na te informacje i dzień zakończył się dużymi zniżkami. Jest to o tyle dziwne, iż wiadomości te są znacznie mniejszej wagi niż zlekceważone przed kilkoma dniami dane o poprawie w gospodarce.
Wczoraj złą passę kontynuowały rynki europejskie. Jak widać światowe giełdy są obecnie bardzo nerwowe i nieprzewidywalne. Nerwowość wiąże się przede wszystkim z zaostrzającą się sytuacją polityczną, w tym konfliktem wokół Kaszmiru. Niepokój zachodnich inwestorów widoczny jest również we wciąż rosnących cenach metali szlachetnych, uważanych za „bezpieczne lokaty”. Obecna słaba koniunktura za oceanem jest o tyle niebezpieczna, że nasz rynek prędzej czy później dostosowuje się do światowych trendów.
Po gwałtownych spadkach na światowych parkietach przed wczorajszą sesja można było mieć spore obawy. Istotnie – były spadki, ale sesja, zwłaszcza na początku, nie była tak zła, jak można się było obawiać przed rozpoczęciem notowań. Przebieg wczorajszej sesji był w dużym stopniu zdominowany przez mistrzostwa świata w piłce nożnej i mecz Polska-Korea. W efekcie obroty, które przed południem były przyzwoite, siadły w drugiej części notowań. Z wczorajszej sesji, odbywającej się w meczowej atmosferze, trudno wyciągać więc wnioski co do najbliższej przyszłości rynku.
W dłuższym terminie z pewnością o zmianach cena na naszej giełdzie zdecyduje sytuacja ekonomiczna na świecie i w Polsce. Coraz wyraźniej poprawia się gospodarka w USA. Ubiegły tydzień przyniósł w związku z tym Amerykanom kilka bardzo dobrych informacji. Jednak i u nas zaczynają być widoczne słabe i wciąż niepewne, ale jednak sygnały zbliżającej się poprawy koniunktury. Szybszej poprawie w polskiej gospodarce pomóc mogą obecne niższe ceny ropy naftowej i umocnienie się Euro, o ile oczywiście ta korzystna tendencja nie okaże się tylko chwilowa.
Paweł Zaremba-Śmietański