IDM szykuje ofensywę

Mariusz Zielke
18-07-2008, 00:00

Choć na rynku bessa, Grzegorz Leszczyński, prezes IDM, nie traci optymizmu. Negocjuje nowe inwestycje oraz kredyt na co najmniej 100 mln zł i myśli o zmianie marki.

Grzegorz Leszczyński, prezes DM IDMSA

Choć na rynku bessa, Grzegorz Leszczyński, prezes IDM, nie traci optymizmu. Negocjuje nowe inwestycje oraz kredyt na co najmniej 100 mln zł i myśli o zmianie marki.

„Puls Biznesu” Na rynku panuje bessa. Muszą ją odczuwać biura maklerskie. Jak IDM sobie z nią radzi?

Grzegorz Leszczyński, prezes DM IDMSA: Mamy do czynienia z bessą, ale uważam, że to krótkoterminowy trend i potrwa najwyżej kilka miesięcy. Na pewno trzeba sobie powiedzieć, że ten rok dla rynku kapitałowego będzie ciężki i nieporównywalnie trudniejszy dla całego biznesu maklerskiego. Biura maklerskie i TFI będą potrzebować roku, żeby mówić o poprawie. W DM IDMSA osiągniemy mniejsze przychody z tytułu ofert publicznych akcji naszych klientów na rynku pierwotnym i wtórnym oraz z niepublicznych emisji. Nadrobimy to jednak, rozwijając inne usługi w grupie.

Jakie?

W warunkach bessy znacznie lepiej rozwija się na przykład rynek wierzytelności. Spółki z naszej grupy kapitałowej, między innymi Electus SA i Electus Hipoteczny Sp. z o. o., radzą sobie bardzo dobrze. Przyniosą nam istotne zyski w tym roku. Rozwijamy też działalność maklerską na rynku walutowym poprzez platformę IDM Trader. Im więcej klientów traci na giełdzie, tym więcej przenosi się na rynek walutowy i inwestycje na giełdach zagranicznych. Angażujemy się też kapitałowo. W poprzednich latach zainwestowaliśmy 10-20 mln zł, w tym roku już ponad 50 mln zł. Pod względem kwot, którymi zarządzamy, oceniamy nasz portfel na kilkaset milionów.

To szerokie pojęcie. 200 czy 900 mln zł?

Kwota jest zmienna. Zakupy na rynku publicznym księgujemy w cenie nabycia, a spółki giełdowe wyceniamy według cen na koniec kwartału. Stąd rezerwy, które wpłynęły na wyniki pierwszego kwartału. Teraz rynek utrzymywał się na porównywalnym poziomie, więc nie powinniśmy tego tak odczuć. Działamy aktywnie, żeby osiągnąć jak najlepsze wyniki. Sprawdza się przyjęta przez nas strategia polegająca na zróżnicowaniu działalności. Idziemy dobrą drogą. Nasze wyniki finansowe — przychody i zyski — rosną.

Jak pod względem działalności maklerskiej ocenia pan ten rok w porównaniu z poprzednim?

W 2007 r. pozyskaliśmy dla klientów 2,5 mld zł, przeprowadziliśmy 11 emisji akcji spółek publicznych, tzw. IPO, 13 na rynku wtórnym i wiele emisji niepublicznych. Jeszcze miesiąc temu planowaliśmy, że co najmniej powtórzymy ten wynik, jeśli chodzi o liczbę ofert publicznych, bowiem mamy podpisanych znacznie więcej i to dużo większych kontraktów. Teraz jednak sądzimy, że emisji będzie mniej, niż zakładaliśmy.

Z jakiego powodu?

Wstrzymujemy się z transakcjami, gdy rynek spada. Doradzamy klientom przeczekanie gorszego okresu, szukamy rozwiązań poza giełdą, w funduszach venture capital i private equity. Mamy sporo prospektów złożonych w KNF i jeśli rynek przestanie spadać, uruchomimy je.

Klienci są mocno zniecierpliwieni?

60-70 proc. klientów woli nie sprzedawać akcji w obecnej sytuacji, mogą poczekać. Druga grupa to klienci akceptujący niskie ceny. Kilka ofert mamy zaplanowanych na najbliższe miesiące. Są to dobre spółki z na tyle atrakcyjnymi cenami za akcje, że nie powinno być kłopotu z uplasowaniem emisji.

DM IDMSA także planuje pozyskanie kapitału?

Prowadzimy negocjacje. Chcemy uzyskać spory kredyt i agresywnie inwestować, bowiem uważamy, że ceny są niskie i bardzo atrakcyjne. Myślimy o inwestycjach na rynku giełdowym i pozagiełdowym.

Jak dużą kwotę chcecie pozyskać?

Od 50 do 100 mln dolarów. Minimum 100 mln zł. W najbliższych miesiącach powinniśmy zakończyć negocjacje.

Z bankami i z funduszami?

Tak. Rozmawiamy też o obligacjach zamiennych, zwykłych i o kredycie. W naszej ocenie to dobry moment na inwestycje — rynek spada, a my możemy taniej kupować.

Myślicie także o akwizycjach?

Trwają negocjacje. Jeśli trafi się okazja inwestycyjna, skorzystamy z niej. Bardzo liczymy na zaangażowanie za granicą. Mam na myśli Rumunię, Ukrainę, Węgry czy Wielką Brytanię. Jesteśmy na końcówce negocjacji jednej z inwestycji. Chcemy zbudować firmę regionalną. Być może będziemy również wprowadzali polskie firmy na rynki zagraniczne.

Jak przebiegają prace nad waszą emisją z prawem poboru?

Komisja Nadzoru Finansowego już zatwierdziła prospekt. Chcemy najszybciej jak to będzie możliwe przeprowadzić emisję, jeszcze w lipcu.

Pieniądze z niej przeznaczycie na tworzenie banku?

W części tak. Na uzyskanie wszystkich zezwoleń i licencji potrzebujemy roku. To będzie bank niszowy, dopasowany do naszych potrzeb.

Jakiej inwestycji początkowo będzie wymagał?

Od 120 do 150 mln zł kapitału początkowego.

Ma już nazwę?

Analizujemy możliwości, ale zastanawiamy się, czy nie zmienić marki dla całej grupy, by wszystkie nasze spółki działały pod jedną, wspólną marką Bardzo poważnie o tym myślimy.

Zdecydowaliście się też na skup akcji, ale z przeznaczeniem dla menedżerów, a nie do umorzenia. Dlaczego?

Mamy wielu nowych, świetnych menedżerów. Chcemy połączyć dwie rzeczy — zmotywowanie menedżerów i związanie ich z firmą oraz zadośćuczynienie akcjonariuszom z powodu spadku cen. Gdybyśmy wiedzieli, że ceny akcji tak spadną, nie przeprowadzalibyśmy emisji. Akcjonariusze oczekują działań, które mogą im te spadki zrekompensować. Z naszej strony proponujemy przede wszystkim: dobre wyniki, skup akcji i stworzenie banku. Dzięki temu staniemy się jedną z największych prywatnych grup finansowych w Polsce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / IDM szykuje ofensywę