IDM zapewnił cierpliwym inwestorom godziwy zysk

Kamil Zatoński
01-08-2006, 00:00

Dom Maklerski IDM plasuje się w ścisłej czołówce debiutantów pod względem rocznej stopy zwrotu. Inwestorzy, którzy kupili walory w ofercie publicznej (po 12 zł), zarobili cztery razy więcej. To nagroda za wysoką rentowność, dynamiczny rozwój i ambitne plany. Trzeba jednak dodać, że ten papier należy do dość ryzykownych, a jego cena charakteryzuje się dużą zmiennością. To może być skutek pewnego zdarzenia, które jest rysą na dobrym wizerunku brokera. Cień na spółkę rzucają ciążące na jej szefach zarzuty prokuratorskie, związane ze sprawą kredytu dla jednego z klientów.

Pod względem czysto operacyjnym krakowskiemu brokerowi niewiele można jednak zarzucić. DM IDM należy do najaktywniejszych na rynku ofert publicznych, w tym także wtórnych. To bardzo dochodowy biznes, a w tym roku na koncie brokera można zapisać już udane IPO Gino Rossi i Bankiera.pl, kończą się zapisy na Hyperiona, a lada dzień rozpoczyna się sprzedaż akcji One-2-One. W planach są przynajmniej cztery kolejne oferty.

Spółka zarabia jednak nie tylko na wprowadzaniu emitentów na giełdę, ale często także później na wypełnianiu funkcji animatora. Koniunktura na rynku jest dobra, można więc spodziewać się kolejnych projektów. Czy przyczyni się to do weryfikacji prognoz na ten rok? Zarząd uznaje obecne szacunki (i tak już podniesione) za dość ostrożne. Zakładają one wypracowanie jednostkowego zysku netto na poziomie 16 mln zł i skonsolidowanego wysokości 23 mln zł. Plan finansowy zweryfikowano głównie z powodu przyjęcia udziałów w Electusie, zajmującym się obsługą wierzytelności szpitali i innych placówek służby zdrowia. To dobry zakup, bo firma ma silną pozycję na rynku, działa w obiecującej branży i osiąga rentowność netto 10 proc.

Mniej powodów do zadowolenia przysparza na razie inny tegoroczny nabytek — Górnośląskie TFI. To jeden z najmniejszych graczy na rynku, a w dodatku jego fundusze zwykle plasują się w drugiej połówce stawki pod względem stóp zwrotu. Poprzedniemu właścicielowi brakowało pomysłu na jego rozwój, stąd kurcząca się baza klientów i wartość aktywów. Kilka dni temu formalnie sfinalizowano przejęcie, jest więc szansa, że wkrótce GTFI przejdzie do ofensywy i spróbuje dogonić uciekającą w czasie hossy stawkę średniaków. Plan zakłada dziesięciokrotne zwiększenie wielkości zarządzanych aktywów w ciągu pięciu lat (przynajmniej do 2 mld zł), m.in. dzięki poszerzeniu oferty o fundusze rynku nieruchomości, małych i średnich spółek oraz inwestujące w wierzytelności.

Szefowie brokera nie kryją, że celem jest zbudowanie grupy kapitałowej, złożonej z podmiotów oferujących większość produktów finansowych. W portfelu brakuje jeszcze sporo — przede wszystkim banku, ubezpieczyciela i firmy świadczącej usługi pośrednictwa i doradztwa finansowego. W pierwszym obszarze do kupienia jest (na razie 49,9- -procentowy) pakiet Dominet Banku, wyceniany na 250-350 mln zł. Do sfinansowania zakupu konieczna byłaby emisja, na dziś przynajmniej pięciokrotnie przekraczająca wartość kapitałów własnych spółki. Ambicje są więc spore, ale na razie sytuacja rynkowa — hossa na giełdzie i wzrost gospodarczy, przekładający się na większe zainteresowanie usługami finansowymi — sprzyja spółce kierowanej przez Grzegorza Leszczyńskiego i Rafała Abratańskiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / IDM zapewnił cierpliwym inwestorom godziwy zysk