Imprezy się rozkręcają po kryzysie

Dorota Czerwińska
opublikowano: 2010-04-27 14:04

Elastyczność i otwarcie na klienta — to recepta na przetrwanie kryzysu, jaką podają organizatorzy imprez dla firm, m.in. Krzysztof Michniewicz, dyrektor generalny Incentive Concept.

Turystyka biznesowa, obejmująca również branżę spotkań, bardzo szybko się do niedawna rozwijała. Wartość rynku konferencji, kongresów, wyjazdów motywacyjnych i innych spotkań związanych z działalnością zawodową uczestników szacowano na wiele miliardów dolarów. Cykliczność wielu spotkań organizacji branżowych spowodowała, że ich organizatorzy szukali nowych miejsc, atrakcyjnych dla uczestników i z odpowiednią infrastrukturą. Sytuację zmienił kryzys. Zmalała liczba zamawianych przez firmy imprez. Ograniczenia odczuła branża turystyki biznesowej, a za nią także hotele i ośrodki konferencyjno-szkoleniowe. Jak podaje branżowa prasa, w pierwszej połowie 2009 r. dwie trzecie obiektów hotelarskich w Polsce odczuło spadek liczby gości.

— Wielu klientów całkiem zamroziło budżety na szkolenia, konferencje czy integrację w firmie. Dopiero kiedy okazało się, że nie jest tak źle, jak mówiły prognozy, znowu zaczęto wydawać pieniądze, choć znacznie mniej niż w poprzednich latach. Zmniejszyły się budżety, dlatego klienci uważniej wydawali każdą złotówkę — mówi Krzysztof Michniewicz, dyrektor generalny Incentive Concept.

Krzysztof Michniewicz, dyrektor generalny Incentive Concept
Krzysztof Michniewicz, dyrektor generalny Incentive Concept
None
None

Firmowe eventy

Zdaniem Sławomira Wróblewskiego prezesa Meetings Management kryzys najbardziej dotknął firmy, które organizowały imprezy integracyjne.

— Straty związane z tym produktem wynoszą nawet 75 proc. Klienci masowo rezygnowali ze spotkań służących jedynie integracji pracowników i wizerunkowi przedsiębiorstw — informuje Sławomir Wróblewski.

Jego zdaniem kryzys osz-czędził tylko imprezy, które mają wartość edukacyjną, czyli seminaria, konferencje, kongresy. Bez uszczerbku wyszli z niego zwłaszcza organizatorzy, którzy otrzymali finansowe wsparcie z UE. Z branżą pożegnały się firmy, które nie znalazły sposobu na kryzys, ale przede wszystkim te, którym zabrakło elastyczności, otwarcia na klienta, profesjonalnej obsługi.

— Integracja pracowników nie polega na zaproszeniu na imprezę firmową znanej osoby. Czas na mądre spotkania, odpowiadające potrzebom pracowników. Żeby je zorganizować, trzeba poznać ich opinie, a takie badania powinny przeprowadzać same firmy — dodaje Sławomir Wróblewski.

Trudno zrezygnować z incentive travel. Zwłaszcza gdy są poważnym czynnikiem wpływającym na sprzedaż.

— Na pewno są teraz tańsze, mniej ekskluzywne, a co za tym idzie — "poprawne politycznie". Nie może być tak, że firma tnie koszty, przeprowadza restrukturyzację, a pewnej grupie pracowników funduje egzotyczną podróż. Trzeba wyważyć, na co w takiej sytuacji firma może sobie pozwolić. Z kolei od organizatorów wymaga to większej pomysłowości. Jeśli podróż nie może być egzotyczna, to niech będzie niezapomniana z innego powodu — radzi Sławomir Wróblewski.

Ten rok pokaże

Rok 2009 był trudny również dla ośrodków szkoleniowych i konferencyjnych.

— Najlepiej poradziły sobie te, które wykazały się elastycznością. Łatwiej było negocjować warunki, niektórzy dodawali do pakietów dodatkowe usługi, np. wynajem sal konferencyjnych — mówi Krzysztof Michniewicz

Najlepiej przed kryzysem obroniły się ośrodki, które łączyły wiele źródeł dochodów. Postawiły np. na pakiety dla indywidualnych klientów — imprezy okolicznościowe, święta, wyjazdy weekendowe. Wiele ośrodków konferencyjno-szkoleniowych rozszerzyło usługi o wellnes czy SPA.

Czy zatem najgorsze już za nami? Krzysztof Michniewicz jest optymistą. Twierdzi, że prognozy na rok 2010 są bardzo dobre.

— Polska przetrwała zły czas. Mocna złotówka sprawia, że wyjazdy incentive są tańsze. Klienci zrozumieli, że nie ma na co czekać i trzeba inwestować w klientów, partnerów i pracowników — twierdzi Krzysztof Michniewicz.

Zdaniem Sławomira Wróblewskiego za wcześnie jednak jeszcze mówić o odbiciu w górę.

— To dopiero pokaże obecny rok. Na pewno w branży będą potrzebne zmiany jakościowe — zauważa Sławomir Wróblewski.