Inauguracja Obamy nie poprawi nastrojów

Kamil Zatoński
19-01-2009, 00:00

We wtorek Barack Obama zostanie zaprzysiężony na urząd prezydenta USA. Szanse, że to pomoże giełdom, są niewielkie.

Krajowi analitycy nie liczą, że nowy sternik Białego Domu

od razu wyprowadzi światowe giełdy na kurs na północ

We wtorek Barack Obama zostanie zaprzysiężony na urząd prezydenta USA. Szanse, że to pomoże giełdom, są niewielkie.

Po siedmiu z rzędu spadkowych sesjach w piątek na giełdach zaświeciło wreszcie słońce. WIG20 wzrósł o 1,2 proc. i zakończył tydzień tuż nad poziomem 1700 pkt. Pytani analitycy nie spodziewają się, by była to zapowiedź trwalszej poprawy nastrojów. Nie zmieni tego nawet jutrzejsza inauguracja prezydentury Baracka Obamy.

— Jeśli na rynkach będzie pozytywna reakcja na wypowiedzi prezydenta, to z pewnością krótkotrwała — przewiduje Marek Przytuła, makler Millennium DM.

W podobnym tonie wypowiada się Tomasz Czarnecki, makler CDM Pekao.

— Nie wiążę z tym wydarzeniem jakichś specjalnych nadziei. Spodziewam się raczej, że najpóźniej we wtorek — po dniu oddechu, jaki może dać brak sesji dziś za oceanem — skończy się zapał kupujących, obserwowany w miniony czwartek na Wall Street i w piątek na większości rynków. Obstawiam powtórkę sytuacji z pierwszych dni nowego roku, kiedy po dwóch dniach wzrostów przyszły bolesne spadki — mówi Tomasz Czarnecki.

Wtedy do kupowania akcji zachęcił inwestorów właśnie Barack Obama, obiecując nowy, wart 700 mld USD, pakiet fiskalny, który miałby wspomóc kulejącą gospodarkę. Już kilka dni później nowy prezydent zaapelował do ustępującego o zwrócenie się do Kongresu o jak najszybsze udostępnienie środków z programu ratunkowego (TARP). Ten pośpiech nie spodobał się inwestorom, a do spadków dołożyły się słabe wyniki finansowe spółek i nie najlepsze dane makroekonomiczne.

Przeważają pesymiści

W tym tygodniu może być podobnie, choć zdaniem Marka Przytuły z DM Millennium, istotnych zmian indeksów nie należy się raczej spodziewać.

— Akcje przechodzą z rąk do rąk, a indeks to rośnie, to spada. Wbrew pozorom emocje na rynku nie są duże. Przeważa raczej atmosfera zmęczenia — dodaje makler Millennium DM.

Jego zdaniem dopiero w środku sezonu raportów kwartalnych może dojść do bardziej zdecydowanych ruchów indeksów.

Lada moment firmy zaczną publikować wyniki finansowe z IV kwartału.

— Inwestorzy są już z pewnością gotowi na dawkę złych informacji. Czwarty kwartał był najgorszym okresem dla m.in. instytucji finansowych. Skutki kryzysu odczuwały już także inne firmy — mówi Sebastian Siejko, szef maklerów Unicredit CA IB.

Grozi nam trend boczny

Kiedy więc w końcu nastroje na warszawskiej giełdzie poprawią się?

— Na razie nie ma żadnych sygnałów świadczących o trwałej poprawie. WIG20 będzie więc jeszcze przez dwa-trzy miesiące "męczył" się w szerokiej konsolidacji między 1550 a 1900 pkt — uważa Tomasz Czarnecki.

Podobnego zdania jest Sebastian Siejko z Unicredit.

— W średnim terminie oczekuję kontynuacji trendu bocznego. W rozpoczynającym się tygodniu przewiduję spadki. Kredyt zaufania dla nowej administracji USA jest już w dużym stopniu uwzględniony w cenach, a w obecnej sytuacji niestety dużo łatwiej o rozczarowujące wieści, które mogą spychać indeksy w okolice niedawnych dołków — prognozuje makler Unicredit.

Kamil

Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Inauguracja Obamy nie poprawi nastrojów