Gorsze od oczekiwań dana z USA dodatkowo zaszkodziły już i tak nie najlepszej koniunkturze na giełdach zachodnioeuropejskich. Do tego dokłada się wysoka cena ropy naftowej.
Sesje na giełdach w Europie Zachodniej mają całkiem ciekawy przebieg. Rozpoczęły się od niewielkich spadków po odrzuceniu eurokonstytucji przez Holendrów. Tego się jednak można było spodziewać, toteż spadki na otwarciu były kosmetyczne. Szybko też udało się wyprowadzić indeksy na przyzwoite plusy. Wzrost był jednak tyle szybki co krótkotrwały. Jeszcze przed południem zaczęło się osuwanie.
Tę niekorzystną tendencję wzmocniły popołudniowe dane z USA. Liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wzrosła do 350 tys., co jest najwyższym poziomem od dwóch miesięcy. Ekonomiści spodziewali się, że będzie ona o 25 tys. niższa. Wyższe od oczekiwań okazały się też koszty pracy, co razem umacnia obawy, że Fed nadal ma sporo pracy jeśli chodzi o trzymanie inflacji w ryzach.
Nic więc dziwnego, że amerykańskie indeksy przed otwarciem sesji w Stanach tracą, sugerując ujemne otwarcie regularnych notowań na Wall Street. Indeksy europejskie już się szykują na tę okoliczność zjeżdżając ponownie na minusy. Największe problemy maja spółki, których wyniki są pośrednio i bezpośrednio (tym bardziej) zależne od ceny ropy naftowej. W Nowym Jorku cena baryłki przekracza 54 USD.
Tanieją walory Air France, największego europejskiego przewoźnika lotniczego. Wzrost ceny ropy oznacza dla niego wyższe koszty zakupu benzyny lotniczej a więc pogorszenie wyniku netto. Słabo radzą też sobie spółki z branży turystycznej. Dobrze natomiast wypadają spółki naftowe – drożeją papiery British Petroleum, Statoila czy Totala.
Na Londyńskiej Giełdzie Metali w górę poszedł kurs miedzi, co przekłada się na aprecjację notowań spółek wydobywających kruszec - BHP Billiton oraz Rio Tinto. Powody do zadowolenia mają też akcjonariusze Credit Agricole. Francuski bank pochwalił się 42-proc. wzrostem zysku netto. AS