Indeksy nie pokonały kolejnej przeszkody

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 11-07-2008, 00:00

Odkąd główne amerykańskie indeksy spadły o 20 proc. od szczytu, na Wall Street wzrosła znacznie rozpiętość notowań, będąca wyrazem niepewności inwestorów co do dalszego rozwoju koniunktury. Rozdarty między spolaryzowanymi prognozami rynek kreśli zygzaki, a handel jest nerwowy.

Nagłe zwroty nowojorskich indeksów komplikują życie warszawskim inwestorom, zmuszonym do śledzenia coraz bardziej wartkiego strumienia informacji płynących z amerykańskich spółek. Do tego trzeba dodać także obserwację kapryśnych notowań ropy. Tempo wydarzeń jest tak szybkie, że każdy dzień może przynieść dużą niespodziankę.

W środę nastroje w Europie podgrzał podskok notowań za Atlantykiem, a wszystkie indeksy GPW zaświeciły na zielono. Wczoraj sytuacja się odwróciła, choć widać było wyraźnie, że zmęczony spadkami rynek nie ma ochoty wracać tam, skąd niedawno przyszedł. Niestety, przekraczające 2 proc. straty indeksów w USA pod wpływem nowej fali obaw o los spółek finansowych nie zapowiadały udanej sesji na GPW. Napięcie wzrosło wraz z otwarciem głównych rynków Europy, które zanotowały spore straty.

Warszawscy inwestorzy zareagowali jednak z zadziwiającym spokojem. Blue chipy ugięły się co prawda pod ciężarem podaży i na wstępie oddały ponad 1 proc., ale ten ruch w dół został szybko skorygowany i popyt zdołał wyciągnąć indeks WIG20 niemal nad kreskę. Także w segmencie mniejszych spółek nie odżyła mordercza podaż znana z poprzednich sesji.

Demonstracja woli utrzymania indeksów jak najwyżej uspokoiła handel, a na GPW zadomowiła się konsolidacja. Indeksy wędrowały poziomo na niewielkich minusach, jak gdyby czekając na dogodną okazję do wynurzenia się. Taka sposobność nadarzyła się, gdy z USA napłynęły pomyślne informacje. Wal-Mart podwyższył prognozę zysku, a koncern Dow Chemical wykupił lokalnego konkurenta za 18 mld USD. W reakcji na podskok zagranicznych indeksów Wig20 wyszedł na plus i nawet zdołał wzbić się nad poziom 2600 pkt.

Tego poziomu nie udało się obronić, gdyż wróciły obawy o kondycję sektora finansowego w USA, a akcje brokera Lehman Brothers zanurkowały 16 proc. Niepewne zachowanie nowojorskich indeksów po otwarciu sesji tym razem na dobre wystraszyło warszawskich graczy. Podaż odzyskała wigor i zdołała zepchnąć na zamknięciu WIG20 o 1,2 proc., ale poranne minimum zostało obronione. Największa w tym zasługa trzech gigantów — TP, KGHM i Pekao, które zostały użyte przez popyt w charakterze kotwic rynku. Obroty spadły do poziomu 1,12 mld zł.

Co dalej?

Uparte byki

Widać wyraźnie, że byki nie chcą tanio sprzedać skóry. Liczą, że indeksy w USA bardziej nie spadną i chcą przeczekać gorsze sesje. Od początku roku z TFI wycofano aż 19 mld zł. Rośnie więc szansa, że niedawna fala spadkowa wyczerpała już większość paliwa bessy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu