Wtorek przyniósł pogorszenie koniunktury na światowych giełdach. Po porannych spadkach na azjatyckich parkietach (chiński indeks CSI 300 zjechał o ponad 5 proc.) do korekty dołączyły największe rynki Europy. Powodów wyprzedaży jest kilka.
Pierwszy to rekordy ceny ropy, budzące obawy o wyniki spółek. Drugi to komentarze analityków, że kryzys w sektorze finansowym wcale się nie skończył. Trzy grosze dołożyły też Citigroup i Credit Swiss Group, obniżając prognozy zysków dla firm brokerskich i oceny inwestycyjne dla deweloperów. Dane makro też nie były najlepsze. Zaufanie niemieckich analityków i inwestorów instytucjonalnych, mierzone indeksem ZEW, było w maju gorsze, niż zakładały prognozy. Indeks spadł do minus 41,4 pkt z minus 40,7 pkt w kwietniu. Również inflacja PPI w USA niemiło zaskoczyła dwukrotnie wyższą niż się spodziewano dynamiką w ujęciu bazowym. Rosnące koszty paliw uderzyły w notowania akcji przewoźników lotniczych. Taniały notowania walów Air France — KLM Group i Ryanair Holdings.
Tadeusz
Stasiuk