Inflacja we wrześniu spadła aż do 4,3 proc.

Wiktor Krzyżanowski
opublikowano: 2001-10-16 00:00

Stopa inflacji w Polsce spadła we wrześniu do rekordowo niskiego poziomu 4,3 proc. Złoty umocnił się, gdyż nikt już nie ma wątpliwości, że RPP powinna obniżyć stopy procentowe już w październiku.

Inflacja roczna mierzona wskaźnikiem cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) spadła we wrześniu do 4,3 proc. — podał GUS. To prawdziwy rekord w historii III Rzeczypospolitej. Najlepszy wynik gospodarka osiągnęła dotychczas w sierpniu, kiedy inflacja spadła do 5,1 proc. Nawet w najśmielszych oczekiwaniach analitycy szacowali wrześniową inflację na 4,6 proc.

Nikt jednak nie wątpi w pozytywny wydźwięk wczorajszych informacji GUS.

— Tak niska inflacja po raz kolejny potwierdza trwałość pozytywnych tendencji w polskiej gospodarce — mówi Mirosław Gronicki, główny ekonomista BIG BG.

— Umiarkowany wzrost cen dóbr nieżywnościowych świadczy o niskim popycie wewnętrznym — dodaje Marcin Mróz, ekonomista Societe Generale.

O pozytywnym trendzie inflacji wiemy jednak nie od dziś — roczny wskaźnik spada niemal bez wyjątków od lata 2000 r. Dotąd jednak w ślad za nim szły tylko niewielkie redukcje stóp procentowych. Rada Polityki Pieniężnej tłumaczy jednak, że w związku z niepewną sytuacją w sferze fiskalnej nie może zdecydowanie obniżyć stóp w obawie przed ponownym wzrostem inflacji.

— Sytuacja zmienia się radykalnie. Inflacja nadal spada, mamy stabilną koalicję, stabilny rząd, który ma szansę wdrożyć program naprawczy. Także propozycje przyszłego rządu idą w dobrym kierunku, nie ma więc czego się bać — twierdzi Marcin Mróz.

— Sygnały od przyszłego rządu, niestety, nie są do końca jednoznaczne. Straszenie rady na pewno nie jest najlepszym pomysłem. Mimo to uważam, że obniżenie stóp co najmniej o 100 punktów bazowych w październiku jest już przesądzone. Pytanie, co będzie dalej — zastanawia się Mirosław Gronicki.

Obaj ekonomiści nie mają wątpliwości, że zbyt duża obniżka stóp może zaszkodzić gospodarce.

— Gwałtowny wzrost popytu mógłby negatywnie wpłynąć na deficyt rachunku bieżącego — uważa Marcin Mróz.

Jego prognoza zakłada, że ewentualny wzrost popytu w Polsce spowoduje wzrost importu. Na eksport zaś negatywnie wpływać będzie słabość gospodarek Europy i Ameryki. Deficyt może więc nagle wzrosnąć.

— Rada powinna pójść śladem Fed i redukować stopy małymi krokami, ale systematycznie — dodaje Mirosław Gronicki.