Inovo inwestuje w Brand24

Marta Bellon
opublikowano: 2015-12-10 22:00

Polska firma ma coraz większy apetyt. Szczególnie na rynek amerykański. W jego zaspokojeniu mają pomóc inwestorzy

Fundusz venture capital Inovo zainwestował 1,4 mln zł we wrocławską spółkę Brand24. W zamian przejmie 5 proc. nowo wyemitowanych akcji. Firma wyceniana jest obecnie na 28 mln zł. Zastrzyk kapitału wykorzysta na przyspieszenie globalnej ekspansji.

PIĄTY BIEG:
PIĄTY BIEG:
Michał Sadowski, szef Brand24, wierzy, że coraz więcej firm będzie korzystać z narzędzi monitorowania, by wychwytywać potencjalnych klientów. Do 2017 r. chce pozyskać inwestora z zagranicy.
TR

Samodzielny start

Wrocławski start-up należy do notowanej na warszawskiej giełdzie Grupy Larq. Kapitał od Inovo ma być dla niego pomostem do kolejnej rundy finansowania. Brand24 planuje ją na koniec 2016 lub początek 2017 r. Spółka oferuje narzędzie do monitorowania internetu. Wystartowała w 2011 r.

— Do tej pory finansowanie zewnętrzne, jakie udało nam się pozyskać, oscylowało w granicach 500 tys. zł. Na przestrzeni tych czterech lat byliśmy w stanie zainwestować łącznie 1,5 mln zł z zysków z wersji polskiej. Samodzielnie stworzyliśmy też wersję globalną. Oszacowaliśmy, że koszty akwizycji klienta zagranicznego to ok. 400 USD. Moglibyśmy dalej rosnąć w stabilnym tempie, ale zależy nam na przyspieszeniu zwyżek zagranicznych — mówi Michał Sadowski, szef Brand24.

Dzięki kapitałowi od Inovo spółka chce znacząco zwiększyć nakłady na marketing. Liczy na 5-6-krotny wzrost przychodów w ciągu najbliższych 8 miesięcy. Michał Sadowski tłumaczy, że zainteresowanie wokół swojego produktu budował poprzez relacje z wpływowymi użytkownikami internetu piszących o marketingu, i reklamy w Google’u.

— W ten sposób zbudowaliśmy mocną pozycję w kraju. Na marketing wydaliśmy pewnie mniej niż 10 tys. zł. A udało się zbudować relacje z ludźmi, którzy promują nas bardziej niż my sami. Jesteśmy fanami sprzedaży bez natrętnej reklamy. Jedną z najlepszych metod pozyskiwania klientów jest edukacja, stąd nasza obecność na konferencjach — mówi Michał Sadowski.

Dziś 80 proc. klientów Brand24 pochodzi z Polski, 20 proc. z zagranicy. — Zagranica na razie generuje ok. 1/5 przychodów naszej spółki — mówi szef Brand24. Wśród klientów spółki są firmy z Izraela, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Singapuru, a nawet Palestyny. Jest też Biały Dom, a konkretnie biuro pierwszej damy Stanów Zjednoczonych. Polacy zostali partnerami jednej z akcji Michelle Obamy.

Cel: Stany Zjednoczone

Brand24 zatrudnia obecnie ponad 30 osób. Plany szybszej, bardziej agresywnej ekspansji snuje od dawna.

— Każdą nadwyżkę wkładamy z powrotem w firmę. Priorytetem jest rozbudowa zespołu. W ostatnich miesiącach rozwijamy się jeszcze szybciej — w tempie 70 klientów miesięcznie. W obu wersjach. Miewamy dwucyfrowe tempo wzrostu przychodów. We wrześniu mieliśmy 10 proc. wzrostu przychodu miesięcznego, co przy kilku milionach złotych jest całkiem niezłym wynikiem. Przychody z abonamentów zagranicznych wzrosły w tym roku 8-krotnie — mówi Michał Sadowski.

Spółka celuje w rynek amerykański. Jak tłumaczy jej szef, to tam działa 30 mln firm, które są idealną grupą docelową dla Brand24.

— Chcemy doprowadzić od sytuacji, w której Brand24 będzie podstawowym narzędziem dla każdej firmy, która ma choćby stronę internetową, i dla tych, które są aktywne w internecie. Wierzymy, że coraz więcej przedsiębiorstw będzie korzystać z takich narzędzi, by wychwytywać potencjalnych klientów — mówi Sadowski.

Amerykański rynek na pierwszy rzut oka wydaje się nasycony, ale Brand24 zapewnia, że jest w stanie zaoferować amerykańskim klientom zdecydowanie bardziej konkurencyjny produkt.

— W Polsce jest dużo młodych narzędzi do monitorowania internetu, które są łatwe do przetestowania. W USA ta branża powstawała 8-10 lat temu. Ich produkty trudniej przetestować, a by uzyskać do nich dostęp, trzeba ujawnić sporo danych osobowych. W dodatku są bardzo drogie. Najtańszy abonament zaczyna się od 600 USD miesięcznie. My oferujemy standardowy abonament za 99 USD. Nieraz spotykamy się z pytaniami ze strony klientów z USA. Szukają haczyka. A my po prostu jesteśmy w stanie robić to taniej. Gdy oni zaczynali, technologia zbierania danych była piekielnie droga, teraz mocno potaniała — tłumaczy Michał Sadowski.

Inovo ma w swoim porfolio takie firmy jak: Kekemeke — mobilne narzędzie marketingowe oparte na programie lojalnościowym, Booksy — narzędzie pozwalające na rezerwowanie wizyt u usługodawców z branży zdrowia i urody za pośrednictwem aplikacji, czy Sotrender — firmę specjalizującą się w badaniach i analizie mediów społecznościowych oraz pomiarach efektywności realizowanych tam kampanii.