Warszawskim parkietem wciąż rządzi niepewność. Zdezorientowani drobni inwestorzy głowią się, czy najgorsze już za nimi. Swoje wiedzą insiderzy, czyli osoby bardziej lub mniej powiązane ze spółkami. Przystąpili do zmasowanych zakupów. W ostatnim tygodniu na 58 transakcji osób, które mają dostęp do informacji niejawnych spółek, aż 44 dotyczyło zakupu.
— W sierpniu mieliśmy podobną sytuację. Wówczas pozytywnie wpłynęło to na zachowanie pozostałych inwestorów. Teraz ciężko o optymizm, bo kryzys na światowych rynkach jest poważniejszy. Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Koniunktura zależy od Ameryki — uważa Mirosław Saj, analityk DM BISE.
Ostatnie zakupy insiderów są ważne, bo mogą zakończyć dwumiesięczną falę wyprzedaży. W październiku osoby pełniące kluczowe funkcje w spółkach giełdowych kupiły akcje za 53 mln zł, a sprzedały za 280 mln zł. Statystykę popsuł wtedy Ryszard Krauze, który pozbył się akcji Prokomu za 182 mln zł. Nie najlepiej wyglądają statystyki z całego roku. Różnica na korzyść sprzedających jest przytłaczająca i wynosi 1,335 mld zł. Kupujący mieli przewagę tylko w wakacjw, a więc w okresie pierwszej w tym roku, dotkliwej korekty na GPW.
Kupują wszystko, jak leci
Wśród insiderów dużą
popularnością cieszyły się spółki budowlane, chemiczne, firmy spożywcze i
finansowe oraz technologiczne. Największe wzięcie miały akcje deweloperów,
którzy najmocniej ucierpieli podczas jesiennej przeceny. Akcje swoich spółek
kupowali m.in.: przedstawiciele JW Construction, Dom Development, TUP, BBI
Development NFI oraz legnickiego Ganta. Walory każdego z tych deweloperów spadły
w tym półroczu ponad 40 proc.
— To najbardziej przeceniony sektor, co dowodzi, że inwestycja w akcje deweloperów obarczona jest dużym ryzykiem. Z drugiej strony można na nich sporo zarobić — ocena Mirosław Saj.
Z pozostałych firm insiderzy kupowali papiery zakładów cukierniczych — Wawela i Mieszka, budowlanego Polimeksu czy banku BZ WBK. Powodzeniem cieszyły się spółki Romana Karkosika — Alchemia oraz Boryszew. Drobnym inwestorom zaimponować mógł Marek Piechocki. Szef LPP kupił w ostatnich dniach papiery za ponad 100 mln zł.
Wśród insiderów nie zabrakło sprzedających.
— Na parkiet trafiły akcje TVN i BRE Banku, które po atrakcyjnej cenie przyznano osobom z kierownictwa w ramach programów motywacyjnych — zauważa Łukasz Mickiewicz, analityk Open Finance.
Gra pod umorzenie?
Insiderzy na ogół kupują akcje pod
dobre wyniki czy spektakularne przejęcia. Mogą być także inne powody.
— Menadżerowie wykorzystują przecenę do tańszych zakupów pod późniejsze umorzenie akcji. To zjawisko może się nasilać — uważa Wojciech Szymon Kowalski, analityk Biuro Analiz i Koniunktur WS Kowalski.
Czy warto naśladować ruchy insiderów? Analitycy odradzają.
— Cóż z tego, że insiderzy uznali akcje za tanie. Nie mają oni dużego wpływu na rynek. Znacznie więcej do powiedzenia mają instytucje finansowe — przyznaje Piotr Kuczyński, analityk Xelion Doradcy Finansowi.
A z instytucji nie płyną dobre informacje. W październiku krajowe fundusze
inwestycyjne zwiększyły liczbę komunikatów, w których informowały o sprzedaży
akcji. Według wyliczeń Analiz Online w ubiegłym miesiącu towarzystwa
inwestycyjne i emerytalne dokonały 42 większych transakcji. Z tego 13 dotyczyło
sprzedaży, a 29 kupna. Krajowe instytucje wciąż zatem kupują. Miesiąc wcześniej
miały jednak większy apetyt. Na jedną transakcję sprzedaży przypadło aż 5
transakcji kupna.