To ma być pierwszy zyskowny rok Interii.pl. Dzięki uporządkowaniu finansów w 2006 r. portal chce przeskoczyć w rankingach Wirtualną Polskę.
Próba podwyższenia kapitału portalu, przeprowadzona w marcu 2005 r., nie przyniosła spodziewanych efektów. Spośród zaoferowanych w ofercie publicznej 1 mln akcji Interii.pl nabywców znalazło 46,7 proc.
— Z punktu widzenia inwestora finansowego trudno uwierzyć w straty, a każdy dotychczasowy rok działalności spółki kończył się wynikiem ujemnym. W nasze akcje zainwestowali ci, którzy docenili historię rozwoju firmy i pozycję, jaką zajmuje na rynku. W przyszłości nie będzie już szansy kupienia akcji po tak korzystnej cenie — komentuje Jacek Pasławski, prezes Interii.pl.
Na zamknięciu wczorajszej sesji akcje portalu były notowane po 9 zł 80 gr. To mniej niż trzeba było zapłacić zapisując się na nie w ostatniej emisji (10 zł), ale kurs zamknięcia z 28 kwietnia 2005 r. wyniósł zaledwie 7 zł 95 gr.
Dzień później firma ogłosiła, że w pierwszym kwartale 2005 r. odnotowała pierwszy w historii dodatni wynik. Jeśli wziąć pod uwagę, że w latach 2000-04 wygenerowała 40 mln zł strat, to 110 tys. zł zysku w pierwszych trzech miesiącach 2005 r. nie robi większego wrażenia. Warto jednak zauważyć, że straty portalu wyraźnie maleją od 2002 r. Jeżeli przypomnieć, że w pierwszych trzech miesiącach 2004 r. strata spółki wyniosła 746 tys. zł, to wzrost rentowności kwartał do kwartału wyniósł 856 tys. zł. Do tego z 4,9 do 6,9 mln zł wzrosły kwartalne przychody przedsiębiorstwa.
— Chciałbym, aby na koniec 2005 r. zysk netto wyniósł 1 mln zł — podkreśla Jacek Pasławski.
Z tego chcą żyć
Czy to się uda, w dużej mierze zależy od popytu na reklamy. To one generują 60 proc. przychodów spółki i tak ma pozostać nawet po pozyskaniu większej ilości kontentu audiowizualnego, nad czym obecnie pracuje kierownictwo Interii.pl.
— Finalnie mamy zamiar udostępniać w sieci pełnometrażowe filmy fabularne. Zaczniemy jednak od seriali i krótkich bajek dla dzieci, które trudno obejrzeć w telewizji. Na pewno znajdą się tacy, którzy obok aktualnie nadawanego docinka 578. chcieliby obejrzeć pierwszy czy siódmy — tłumaczy Jacek Pasławski.
Na razie portal udostępnił swoim użytkownikom teledyski. Jak twierdzi Jacek Pasławski, serwis ten notuje kilka milionów wyświetleń wideoklipów miesięcznie. I jest bezpłatny dla internautów.
— Nam, jako dystrybutorowi kontentu, jest obojętne, kto pokryje koszty jego udostępniania. Jeśli zakupimy prawa do transmisji walki bokserskiej, to możemy ją pokazywać użytkownikom zarówno w systemie pay per view, jak i bezpłatnie, jeśli zapłacą za to reklamodawcy. W obu przypadkach problem polega jednak na tym, aby było w Polsce na tyle dużo internautów korzystających z łącza szerokopasmowego, żeby takie przedsięwzięcie miało sens z finansowego punktu widzenia. Z drugiej strony, szerokopasmowy dostęp do internetu nie jest tani, a po co mieć stałe łącze, skoro nie ma w sieci multimedialnego kontentu — zauważa Jacek Pasławski.
Nie tylko rozrywką chce jednak zajmować się Interia.pl. Systemy poczty elektronicznej dostarcza do Banku BPH i kilku ubezpieczycieli. Pod marką Strefa oferuje usługi hostingowe. Pod względem liczby obsługiwanych domen zajmuje obecnie szóste miejsce w Polsce (1,7-proc. udział w rynku). Pasaż handlowy portalu skupia kilkadziesiąt sklepów i pośredniczy w sprzedaży zarówno filtrów do wody, jak i wiatrówek.
Wirtualny problem
Kierownictwo firmy deklaruje, że nie przeszkadza mu łatka „dopiero trzeciego portalu w Polsce”.
— Wszystko zależy, z jakiej perspektywy się na to patrzy. Gdzie są obecnie Yoyo, Arena, Ahoj czy Poland.com? Wszystkie upadły. My rośniemy szybciej niż rynek, a w rankingach popularności daleko za nami pozostaje portal potentata rynku medialnego, jakim jest Agora — wylicza Jacek Pasławski.
W 2006 r. Interia.pl chce przeskoczyć w rankingach popularności Wirtualną Polskę, firmę, która w ostatnich miesiącach złamała monopol Interii.pl na prowadzenie serwisów WWW dla programów emitowanych w telewizji Polsat. Znajdujący się w upadłości portal psuje krew szefom Interii.pl również z innych powodów.
— Nie jest tajemnicą, że Wirtualna Polska ma duży wpływ na poziom rabatów obowiązujących na rynku. My się musimy do tych rabatów dostosowywać — żali się Jacek Pasławski.
Jednak przeskoczenie Wirtualnej Polski nie będzie łatwe.
— Gdy przeanalizujemy popularność obu portali, nie widać istotnych zmian proporcji wyników tych witryn w czasie. Dzieli je niemal stały dystans 15-20 punktów procentowych. Dlaczego tak jest? Aby odpowiedzieć na to pytanie, należałoby przeprowadzić dokładne badanie jakościowe. Jednak Wirtualna Polska istnieje na ryku dłużej i miała więcej czasu na wypracowanie swojego wizerunku — komentuje Michał Sułkowski z SMG/KRC Poland Media.
