Internet pobił żółty papier

Karol JedlińskiKarol Jedliński
opublikowano: 2012-11-22 00:00

Właściciel Panoramy Firm po raz pierwszy większość przychodów osiągnie w sieci. W przyszłym roku powalczy o zyski.

Eniro, szwedzki holding wywodzący się z rynku yellow pages od kilku lat przeżywa ciężkie chwile, podobnie jak inne spółki z branży. Tyle że holding mający w swojej strukturze m.in. Panoramę Firm, twierdzi, że najgorsze już za nim. Także w Polsce. Po 11 latach firma zmieniła dyrektora generalnego. Po serii kiepskich lat ze spadającą rentownością i przychodami szwedzkiego menedżera zastąpiła w czerwcu Bożena Chmielarczyk.

— To jest rok przełomu dla Eniro w Polsce. Z naszą obecną strukturą i ofertą staliśmy się medium cyfrowym. Koncentrujemy się na rozwoju produktów internetowych oraz mobilnych — tłumaczy nowa szefowa Eniro.

Dla spółki dotychczas kojarzonej z książkami telefonicznymi i dość topornym katalogiem firm w internecie przełom ma kilka znaczeń. W tym roku po raz pierwszy przychody z internetu przebiją sprzedaż osiąganą przez Eniro Polska dzięki drukowanym książkom telefonicznym. Według szacunków „PB” na podstawie raportu Eniro po 3 kwartałach br., polski oddział wygeneruje w 2012 r. około 100 mln zł przychodu, z czego 45 mln zł zapewnią nośniki cyfrowe,a 30 mln zł papierowa książka telefoniczna, nazywana teraz katalogiem (przy założeniu, że przychody w czwartym kwartale będą na poziomie podobnym jak w poprzednich kwartałach).

— Nie znikną one z naszej oferty, wciąż 10 proc. społeczeństwa korzysta z katalogów. W przyszłym roku zmienimy jednak ich format na mniejszy, a charakter — na informacyjno-reklamowy — zastrzega Bożena Chmielarczyk. Eniro Polska to jedynie około 5 proc. wszystkich przychodów grupy, jednak z drugiej strony, to największy rynek, na jakim działają Skandynawowie. Eniro od lat próbuje więc znaleźć klucz do dynamiczniejszego rozwoju w Polsce. Po trzech kwartałach spółka jest wciąż pod kreską. Wskaźnik EBITDA do września to 17 mln zł na minusie, przychody w tym czasie spadły o 12 proc., do niecałych 60 mln zł. Na początku tego roku centrala w Szwecji poważnie myślała o uruchomieniu w Polsce m.in. serwisu z zakupami grupowymi. Nic z tego nie będzie.

— I bez tego nasze przychody online w trzech pierwszych kwartałach wzrosły o 41 proc., a EBITDA poprawiła się o 4 mln zł. W przyszłym roku planujemy kilkunastoprocentowy wzrost przychodów. Pomaga nam fakt, że pomimo spowolnienia gospodarczego wartość reklamy w internecie rośnie o 8-10 proc.— mówi Bożena Chmielarczyk.

Możesz zainteresować się również: