Inwestorów odstrasza prawo

Agnieszka Janas
opublikowano: 2004-06-22 00:00

Powodem rezygnacji z inwestycji w Polsce był, jest i będzie tor przeszkód, który czeka na deweloperów, a nie ceny materiałów budowlanych.

Obserwowany od listopada 2003 r. wzrost wartości produkcji budowlano-montażowej jest dowodem na wyraźne pobudzenie całej gospodarki. To ożywienie połączone z podniesieniem stawki VAT na materiały budowlane do 22 proc. spowodowało zaś wzrost cen tych materiałów.

— Nie wszystkie jednak ceny poszły w górę proporcjonalnie do wzrostu VAT. Wpływ na ceny materiałów budowlanych ma także drogi przy obecnych kosztach paliw transport oraz popyt i podaż na świecie — tłumaczy Ian Church, dyrektor zarządzający EC Harris w Polsce.

Ceny w górę

Specjaliści z EC Harris wskazują na krajową specyfikę tego rynku — m.in. dużą regionalizację cen.

— Sytuacja ta jest typowa dla okresów przejściowych w gospodarce i powinna ustabilizować się do końca tego sezonu budowlanego. Od wiosny 2005 r. różnice cen nie powinny być aż tak duże — dodaje Bogdan Zasada, senior manager w EC Harris odpowiedzialny za doradztwo inwestycyjne i zarządzanie nieruchomościami.

Jego zdaniem, jeśli gospodarka nie zwolni tempa, ceny materiałów będą nadal rosły w tempie 3-4 proc. powyżej inflacji przez najbliższe 2- -3 lata. W co najmniej takim samym tempie powinny jednak rosnąć również ceny nieruchomości.

Poziom inwestycji

Wzrost cen materiałów nie wpłynie natomiast bezpośrednio na poziom inwestowania w Polsce.

— Ceny materiałów to tylko jeden z czynników i do tego nie najważniejszy. Jeśli inwestycja nie jest „odporna” na takie wahania cen, to nie jest to dobra inwestycja komercyjna — uważa Bogdan Zasada.

Deweloperzy będą jednak patrzeć, jak wpływa to na ich stopę zwrotu z projektu. Ta zaś w Polsce ciągle jeszcze jest wysoka i np. dla powierzchni handlowych wynosi 9-10 proc.

— Wzrost cen na materiały budowlane nie będzie miał wpływu na wybór lub odrzucenie lokalizacji inwestycji w Polsce. Dużo większą przeszkodą w kraju są: zapóźnienia w regulacjach dotyczących budownictwa, czyli głównie brak miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, kiepska infrastruktura, niejasność regulacji prawa czy niestabilna sytuacja podatkowa — podsumowuje Ian Church.