Firmy krajowe i zagraniczne coraz częściej inwestują w nieruchomości poza Warszawą. Budują biurowce, magazyny i centra handlowe. Kupują także kamienice i przerabiają je na obiekty komercyjne.
Warszawa przyciąga najwięcej inwestorów. To tutaj powstawały pierwsze w Polsce biurowce o światowym standardzie i centra handlowe tzw. trzeciej generacji. Wielu inwestorów odniosło w stolicy spektakularne sukcesy. Jednak czas szybkich zysków minął. Rynek nieruchomości komercyjnych w stolicy nasycił się, i to zarówno w sektorze nieruchomości biurowych, jak i magazynowych i handlowych. Podaż nowoczesnych nieruchomości w stolicy przewyższa popyt, co między innymi powoduje, że część inwestorów od pewnego czasu decyduje się na inwestycje w innych regionach Polski. Najchętniej w innych regionach kraju inwestują deweloperzy działajacy w sektorze magazynowym i handlowym. Mniej skłonni do inwestowania poza Warszawą są deweloperzy skupiający swoją działalność na rynku biurowym.
Rynek powierzchni magazynowych rozwija się prężnie nie tylko w pobliżu Warszawy. Zdaniem Krzysztofa Grzesika z międzynarodowej firmy doradców ds. nieruchomości King Sturge, dotychczas inwestorzy budowali niewielkie magazyny blisko miast.
— Teraz, kiedy Polską interesuje się coraz więcej zachodnich firm logistycznych, rośnie zapotrzebowanie na duże parki magazynowe o powierzchni około 50 tys. mkw. Takie obiekty nie muszą znajdować się blisko najważniejszych miast, natomiast powinny być zlokalizowane w pobliżu głównych dróg komunikacyjnych — uważa Krzysztof Grzesik.
Jego zdaniem, idealnym miejscem na tego typu obiekty są okolice Poznania. Uważa on także, że inwestorzy baczniej przyglądają się Wrocławowi, a niebawem popularne staną się Szczecin i Gdynia. Obiekty magazynowe mają także przyszłość w Katowicach i Gliwicach, gdzie analitycy obserwują obecnie duży popyt, ale brak podaży. Dobrym miejscem na parki logistyczne jest także Łódź — miasto położone niemal w centrum Polski. Zdaniem Krzysztofa Grzesika, firmy, które będą chciały być blisko Warszawy, z pewnością wybierać będą magazyny w Łodzi, Rawie Mazowieckiej czy Piotrkowie Trybunalskim.
Inwestorzy działający na rynku nieruchomości handlowych również nie ograniczają się do inwestycji wyłącznie w Warszawie. Przeciwnie — dość odważnie starają się opanować rynki lokalne. Zdaniem Doroty Latkowskiej z Knight Frank Nieruchomości, niewątpliwy sukces odniosło centrum handlowe Galeria Dominikańska we Wrocławiu.
Wielu inwestorów działających na rynku powierzchni handlowych coraz częściej interesuje się budową obiektów w miastach, których liczba mieszkańców wynosi 100-200 tys.
— Zauważamy nawet inwestycje w miastach o liczbie mieszkańców około 50 tys. Do tej pory firmy uważały takie inwestycje za zbyt ryzykowne. Wchodząc na rynek Polski zaczynały najpierw od dużych miast, w których mogły liczyć na szybki zwrot z inwestycji. Teraz mając już sieci dystrybucji przenoszą się do mniejszych miejscowości. Przykładem może być sieć handlowa Tesco, która zaczęła od inwestycji na terenie Łodzi, Krakowa, Poznania i Warszawy, a teraz prowadzi budowę nowego obiektu w Kielcach — mówi Dorota Latkowska.
Rynek powierzchni handlowych nadal powinien dynamicznie rozwijać się w niemal całej Polsce. Przemawia za tym wciąż stosunkowo niewielka liczba obiektów oferujących powierzchnie handlowe wysokiej jakości.
— Brak dobrych powierzchni przekłada się na niewielką liczbę nowych firm handlowych wchodzących na nasz rynek — zauważa Paulina Górska z CB Richard Ellis.
Istnieją miasta, takie jak Poznań czy Kraków, które wciąż mają zbyt mało dostępnych powierzchni handlowych. Co prawda czasami niewielka ilość nowoczesnej powierzchni wystarczy, aby zaspokoić lokalny popyt. Na przykład w Katowicach wystarczy na razie wybudować 2 duże obiekty handlowe. Podobnie jest w innych miastach.
Najostrożniej do inwestowania poza Warszawą podchodzą firmy koncentrujące się na działalności na rynku biurowym. W tym segmencie nie może być mowy o mniejszych miastach. Warszawa nadal ma najwięcej nowoczesnych powierzchni tego typu (obecnie jest to ponad 1,7 mln mkw.) Inne miasta atrakcyjne dla inwestorów to m.in. Poznań (powstaje tu biurowiec Globis budowany przez firmę GTC), Wrocław, Kraków (m.in. takie obiekty jak Nowa Kamienica oraz centrum biurowe Galileo), a także Trójmiasto, Katowice i Łódź.
Deweloperzy, którzy decydują się na inwestycje biurowe poza stolicą, to przede wszystkim doświadczone firmy, które po odniesieniu sukcesu w Warszawie zdecydowały się na ekspansję (m.in. Globe Trade Centre, Golub, Von der Heyden Group, E&L, PKO Development ).
Także fundusze inwestycyjne (kupujące w pełni wynajęte biurowce) chętnie przenoszą swoje inwestycje poza Warszawę. W Katowicach i Krakowie obecnie w trakcie negocjacji są dwie transakcje kupna biurowców.
— To są typowe transakcje inwestycyjne. Grupa prywatnych inwestorów kupuje zlokalizowane w dobrym punkcie miasta stare kamienice we Wrocławiu, Krakowie czy Trójmieście, w celu przebudowania ich na powierzchnie biurowe — mówi Dorota Latkowska.
Czynnikiem, który ogranicza liczbę transakcji inwestycyjnych poza Warszawą, jest długość umów najmu. Najemcy w innych miastach byli przyzwyczajeni do wynajmowania biur na czas nieokreślony, z możliwością przedłużania umowy co miesiąc. Teraz ta tendencja się zmienia i umowy są podpisywane na 3-5 lat.