Inwestorzy indywidualni schodzą z parkietu

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2014-02-24 00:00

W 2013 r. udział drobnych inwestorów w obrotach akcjami był najniższy w historii.

Ledwie 15 proc. wyniósł w 2013 r. udział inwestorów indywidualnych w handlu akcjami na rynku głównym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW). Mniejszego udziału nie mieli nigdy.

— Jest to najniższy udział w obrotach, ale rynek rośnie i wartościowo przedstawia się tak samo — mówi Beata Jarosz, wiceprezes GPW.

Obroty generowane przez drobnych inwestorów nawet wzrosły w roku 2013 w stosunku do roku 2012. Tyle że był to wzrost symboliczny — o 0,2 proc. Obroty sesyjne ogółem wzrosły rok do roku o 17,4 proc. W poprzednich latach GPW wyróżniała się w Europie skalą udziału inwestorów indywidualnych. Z roku na rok zaczęli oni jednak tracić na znaczeniu i dopiero w drugim półroczu 2013 r. trend spadkowy został przełamany — udział symbolicznie wzrósł.

— Gdy rynek wejdzie w wyraźny trend wzrostowy, udział inwestorów indywidualnych w handlu wzrośnie. Obecna sytuacja jest wynikiem tego, że choć od kilku lat mamy hossę, to jest to wyjątkowo trudna hossa, przerywana długimi okresami konsolidacji i głębokimi spadkami. To nie zachęca do inwestowania — komentuje Piotr Cieślak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

— Nie wierzę w to, że inwestorzy indywidualni będą mieli kiedyś udział w obrotach znacząco większy — choćby dlatego, że kapitalizacja giełdy rośnie, a grupa osób, które będą samodzielnie inwestować, nie będzie się zwiększała — mówi Krzysztof Polak, dyrektor biura maklerskiego Alior Banku. Jednak i dla samej GPW odpływ drobnych inwestorów ma znaczenie. To oni dostarczali rynkowi płynność. Czy zatem GPW bez inwestorów indywidualnych grozi stagnacja?

— Nie sądzę, aby utrzymanie się takiej struktury inwestorów jak w 2013 oznaczało, że rynek stanie się martwy — mówi Piotr Cieślak.

— Detaliści dają jakąś płynność, ale ważniejsze jest pytanie o to, jak ułoży się struktura inwestorów instytucjonalnych po zmianach w OFE — mówi Krzysztof Polak.