Dlaczego inwestorzy zdecydowali się na publikację listu otwartego do GPW na internetowym forum dyskusyjnym?
To efekt narastającej frustracji i braku szacunku giełdy dla nas. Po wydarzeniach 4 lutego przedstawiciele GPW mętnie tłumaczyli swoje decyzje. Uporczywie bronią się, że działają według standardów światowych, i nie chcą anulować tamtych zleceń. Wykazaliśmy, że się mylą i pokazaliśmy precedens z giełdy Eurex.
Uważacie, że można jeszcze doprowadzić do anulowania transakcji?
Być może jest na to za późno. Największy żal mamy o to, że giełda trwa przy swoim, choć wszyscy wskazywali, że 4 lutego to nie była zwykła pomyłka. BDM PKO natychmiast wystąpił o anulowanie transakcji, inwestorzy w internecie wskazywali, że noszą one znamiona manipulacji. Komisja Papierów Wartościowych i Giełd zablokowała konta. Tylko GPW uważała, że nic się nie stało.
Co z graczami, którzy wykazali wówczas refleks i zarobili?
Niepoważne jest tłumaczenie giełdy obawami, że po anulowaniu zleceń gracze ci mogliby wystąpić o odszkodowania. GPW ma dbać o interes rynku, a nie wybranej grupy.
Gdyby GPW anulowała transakcje, to nie doszłoby do takiego zamieszania?
Afera nie rozrosłaby się do takich rozmiarów, a inwestorzy uznaliby, że GPW wreszcie robi coś pożytecznego.
Czego oczekujecie od GPW?
Giełda powinna wyjść ze swojej wieży z kości słoniowej i zacząć konsultować się z biurami maklerskimi i Stowarzyszeniem Inwestorów Indywidualnych.
Grzegorz Zalewski reprezentant poszkodowanych inwestorów, dyrektor generalny Swiss Polish Asset Management