Inwestorzy na finiszu zapomnieli o Libii

Roman Przasnyski
opublikowano: 2011-02-23 00:00

WIG20 znów wyróżniał się na tle mocno zniżkujących giełd europejskich. Tym razem nie kierował się wskazówkami z Frankfurtu. Na otwarciu tracił co prawda ponad 0,8 proc., jednak po trwających przez pierwszą godzinę handlu wahaniach w okolicach 2645 punktów, rozpoczął konsekwentną wędrówkę w górę. Determinacja popytu doprowadziła wczesnym popołudniem do zniwelowania strat. Nie udało się jednak wyjść powyżej poniedziałkowego zamknięcia. Po dotarciu do niego podaż ponownie przycisnęła, choć WIG20 nadal zachowywał się znacznie lepiej niż większość wskaźników naszego kontynentu.

Początkowo najbardziej w WIG20 taniały akcje BRE Banku, zniżkujące o 2 proc. Po południu zdołały one jednak niemal w całości odrobić straty. Rolę marudera w indeksie przejął KGHM, tracąc ponad 2 proc. Po ponad 1 proc. w dół szły papiery Cyfrowego Polsatu, Lotosu, PGNiG i Pekao. Obrońców indeksu jednak nie zabrakło. Od południa coraz bardziej dynamicznie zaczęły zyskiwać na wartości akcje PZU. W najlepszym momencie rosły o ponad 2 proc. Nieco później dołączyły do nich papiery PKN Orlen, które szły w górę o niemal 3 proc.

Indeksy w Paryżu i Frankfurcie zaczęły dzień od spadków po około 0,5 proc., zaś w Londynie zniżka sięgała 0,2 proc. CAC40 i FTSE wkrótce po rozpoczęciu spadły jeszcze niżej, do ponad 1 proc. Przez większą część dnia mozolnie odrabiały straty, jednak bez szans, by wyjść na plus. Drugą sesję z kolei mocno w dół szedł indeks w Atenach, do poniedziałkowych niemal 3 proc. dokładając tyle samo. Droga ropa najwyraźniej nie służyła wskaźnikowi giełdy moskiewskiej, który tracił prawie 1,5 proc. Z sięgającego 2,5 proc. porannego dołka wydostał się pod koniec dnia indeks w Sofii, tracąc ostatecznie 0,7 proc.

Z upływem czasu coraz bardziej widać było, że obawy związane z sytuacją w Libii powoli ustępują. Część rynków ma ochotę na wzrosty, choć sytuacja w Libii wciąż jest bardzo napięta. Oprócz Warszawy do tej grupy należał Frankfurt i Budapeszt. Nie sprzyjały temu pierwsze dane zza oceanu oraz początek handlu na Wall Street. Indeks cen domów w dwudziestu największych amerykańskich metropoliach spadł w grudniu o 2,4 proc., zaś tamtejsi inwestorzy po poniedziałkowym święcie przywitali się z parkietem spadkiem SP 500 o 1,3 proc. Przecena zmniejszyła się o połowę po informacji o niespodziewanym wzroście indeksu zaufania konsumentów Conference Board do 70 punktów, czyli do poziomu najwyższego od trzech lat. Ostatecznie WIG20 stracił 0,3 proc., WIG spadł o 0,46 proc., mWIG40 o 0,81 proc., a sWIG80 o 1,06 proc. Obroty wyniosły 880 mln zł.