Na początku piątkowej sesji na GPW panuje senna atmosfera. Inwestorzy nie kwapią się z dokonywaniem nawet niewielkich inwestycji. Obroty są ponad dwukrotnie mniejsze niż wczoraj o tej samej porze.
WIG20 notuje niewielki spadek, chociaż giełdy zachodnie oraz węgierska po słabym początku potem poszły w górę. Warszawscy inwestorzy jakby tego nie zauważyli. Spadek na GPW jest jednak niewielki, przy małym obrocie, także w każdej chwili może dojść do wzrostu.
W czwartek na NYMEX wartość baryłki ropy naftowej wzrosła aż o 3,6 proc. i osiągnęła najwyższy poziom od listopada 2004 r. W następstwie tak wysokiego skoku notowań, na Wall Street indeksy straciły po około 1 proc. w końcówce notowań. Na europejskich inwestorach zrobiło to krótkie tylko wrażenie. Otwarcie istotnie wypadło słabo, ale po kilkudziesięciu minutach indeksy z nawiązką odrobiły straty.
U nas na razie nic się nie dzieje. Nikt z dużych inwestorów nie pali się wyjść przed szereg. W efekcie rynek zasypia co widać po gasnących obrotach, które i tak po pierwszej godzinie sesji są bardzo małe – niewiele ponad 50 mln zł w przypadku spółek z WIG20.
Na małym plusie notowane sa akcje PKN Orlen, spada natomiast kurs Telekomunikacji Polskiej. Te dwie spółki zapewniają 70 proc. obrotu. Przy żenująco niskim wolumenie wymiany idą w górę kursy Computerlandu, BP i BZ WBK. W przypadku Polimexu-Mostostalu Siedlce ani jedna akcja nie zmieniła właściciela w pierwszych 60 minutach sesji. Rynek śpi. AS