Inwestorzy na GPW spokojnie przyjęli słabe dane z USA

(Artur Szymański)
opublikowano: 2005-06-03 14:51

Pierwszą reakcją inwestorów na gorsze od oczekiwań dane z USA jest… brak reakcji. Dane z USA teoretycznie powinny wzmocnić pozycję niedźwiedzi, jednak nie widać na razie żeby byki zamierzały zrezygnować z dorobku wcześniejszych godzin sesji.

Pierwszą reakcją inwestorów na gorsze od oczekiwań dane z USA jest… brak reakcji. Dane z USA teoretycznie powinny wzmocnić pozycję niedźwiedzi, jednak nie widać na razie żeby byki zamierzały zrezygnować z dorobku wcześniejszych godzin sesji.

Jest bowiem czego bronić. WIG20 jeszcze przed danymi z amerykańskiego rynku pracy przełamał ważny techniczny opór 1930 pkt i dotarł 17 pkt wyżej. Gdyby dane były lepsze od prognoz niewątpliwie mielibyśmy dalszy wzrost cen akcji. Teraz byki muszą zebrać się w sobie i bronić co wypracowały wcześniej.

Ekonomiści prognozowali, że amerykańska gospodarka dodała w maju od 175-185 tys. nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym. Tymczasem o godzinie 14.30 okazało się, że przybyło ich raptem 78 tys., co jest najmniejszym przyrostem od sierpnia 2003 r. Indeksy giełd zachodnioeuropejskich zareagowały błyskawicznym spadkiem, a na GPW cisza jak gdyby nigdy nic…

Wśród spółek z WIG20 wiodącą rolę odgrywają BPH z Pekao SA. Akcje pierwszego z nich zyskują ponad 4 proc., drugi drożeje o 3 proc. Wyprzedzają lokomotywę porannego wzrostu, czyli KGHM, który zyskuje ponad 1 proc. Poranną zwyżkę utrzymuje PKN Orlen, natomiast traci nieco Telekomunikacja Polska i PKO BP. AS